środa, 22 października 2014

6 ♥

Nie powiem, ale "oryginalny podryw" Wronki trochę mnie rozbawił. Na szczęście żartował, żartował tak? Jeśli to było na serio, nie wiem jakbym na zareagowała. Odpowiedziałam.

Hahahah, Wronka! Nie wczuwaj się tak! No, ale dobrze posłucham się Ciebie i idę spać, branoc! :* 

Każde miasto, ma w sobie to coś, czym różni się od innych miast i nie mam na myśli nazwy. I takim moim miejscem jest Bełchatów. No i Warszawa. Czasem krążę między tymi dwoma miastami, 149 km nie robi dla mnie różnicy. Zawitałam w moim kochanym domu. Niby kochany, ale jakoś tutaj pusto. Takie uczucie miewam od pewnego czasu. Tak samo jak krążą wokół mnie jakieś myśli. Że czasami chciałabym mieć życie jak z jakiegoś filmu, piękna fryzura, brak potrzeb fizjologicznych, a kiedy będę w totalnym dołku, facet pobiegnie za mną, wyzna i uczucie i będziemy żyć długo i szczęśliwie. Że mam już swoje naście lat, a moje towarzyskie życie zapewnia mnie, że zostanę starą panną z załogą kotów. No, ale przecież jeszcze tak nie dawno było tak pięknie, wierzyłam, że kilometry się nie liczą, że najważniejsze jest uczucie, którym darzą siebie dwie osoby. Kiedyś myślałam, że tylko śmierć może rozdzielić prawdziwą miłość. Mojego idealnego mężczyznę poznałam przypadkiem, ale wszystko zepsuły kilometry. 

Miałam nie całe 14 lat, on 15. Chodziłam do jednego, warszawskiego gimnazjum z jego bratem. Był to początek roku, z Jankiem już od początku dogadywaliśmy się świetnie. Kiedyś poszłam wspólnie z nim do gimnazjum sportu, gdziee uczęszczał jego brat, Wojtek. Kiedy zobaczyłam chłopaka, poczułam, że to właśnie ten. Miłość od pierwszego wejrzenia? Przez całą drogę powrotną myślałam o przystojnym chłopaku. Po tygodniu, wracałam sama ze szkoły, Janek był chory.
-Michalina!- zawołał ktoś za mną
Odwróciłam się i zobaczyłam, że to Wojtek. Wołał mnie, właśnie mnie! Uśmiechnęłam się i podeszłam do chłopaka.   
-Może miałabyś ochotę wybrać się ze starszym z grona Szczęsnych na kawę?- spytał
-Nie piję kawy, ale sok będzie idealny!- zaśmiałam się
Udaliśmy się do kawiarni niedaleko mojej szkoły. I właśnie to było nasze pierwsze spotkanie i na pierwszym się nie skończyło. Później zaczęliśmy się ze sobą spotykać codziennie, aż w końcu zostaliśmy parą. Był idealny. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, a jednak. Byliśmy ze sobą już ponad pół roku. Kariera Wojtka rozwijała się diametralnie. Pewnego dnia powiedział mi, że dostał ofertę od Arsenalu, byłam z niego cholernie dumna. W wieku 16 lat dostał ofertę od jednego z najlepszych klubów w Europie. Podpisał kontakt jak najszybciej, cieszyłam się jego szczęściem. Jednak, nie wiedziałam co się z tym wiąże, nie zdawałam sobie z tego sprawy. Już 2 miesiące później żegnałam ze łzami oczach Wojtka na lotnisku. Właśnie dziś wylatywał do Londynu. Ja, 15 latka nie miałam nawet możliwości żeby z nim jechać. Nawet moi rodzice, którzy wiedzieli jak kocham bramkarza nie pozwolili mi na wyjazd. Pierwsze miesiące to była katorga. Uzależniłam się od Szczęsnego tak bardzo, że dzień bez niego był czymś strasznym, co dopiero kilka miesięcy, co dopiero kilka lat... nie dopuszczałam do siebie tej myśli. Codzienne rozmowy na skype podtrzymywały mnie na duchu. Na wizytę Wojtka nie musiałam długo czekać. Myślałam, że ten dzień będzie cudowny. Myliłam się. Piłkarz był jakiś nie swój. Wybraliśmy na spacer. I właśnie tam wydarzyło się coś, co nigdy nie chciałabym wspominać. 
-Michalina, zobacz co się dzieje. Nie dajesz rady. Nie mogłem odpuścić takiej oferty, zrozum to, dobrze? Misia, będzie lepiej jak się rozstaniemy- powiedział
W moich oczach natychmiast pojawiły się łzy. Biegłam przed siebie. Usłyszałam tylko "Jesteś cudowną osobą, proszę nie płacz".
Czułam się fatalnie. Zapadłam w depresję. I od tamtego czasu nie mam chłopaka. Jednak najgorsze w tym wszystkim było to, że kilka miesięcy po naszym rozstaniu dowiedziałam się, że Wojtek ma kogoś, pokazują się nawet publicznie. To był cios poniżej pasa. Postanowiłam wziąć się w garść. Zadzwoniłam do niego, kiedy usłyszałam "halo", powiedziałam.
-Wojtek, widzę jak na nią patrzysz, wiem, bo kiedyś patrzyłeś tak na mnie. Mieliśmy przetrwać wszystko, pamiętasz? Ja próbowałam, ale ty poddałeś się. Rozumiem. Ale wiesz, te "Kocham Cię", kiedyś mówione do mnie mówisz to jej, to trochę boli. Wiesz!?- powiedziałam i rozłączyłam się. 

Wzięłam się w garść, skończyłam studia, znalazłam dobrze opłacalną pracę i zaczęłam wszystko od nowa. Wojtek nie odzywał się już. I dobrze. O moim byłym chłopaku wiedzą tylko rodzice, Marysia i Michał.
   
                                                *****************************


Na całe szczęście Michalina ujęła mój "podryw" jako żart. Dzisiaj mamy dzień, w którym na pewno nie ucieknę przed Krzyśkiem i jego kamerą. Pytanie- czy czasem mam go dość? 
To pytanie mogłoby być podzielone na dwa: "Czy czasami mam dość Igły? " i "Czy czasami mam dosyć Igły chodzącego wszędzie z kamerą?". Więc oczywiście, że czasami mam dosyć Igły chodzącego wszędzie z kamerą, aczkolwiek ostatnio chyba trochę się uspokoił albo kręci nas z ukrycia i nie widać tego, że kręci. Ja z racji tego, że ja też robię dużo zdjęć i jakieś tam krótkie filmiki kręcę, nie mogę mieć do niego pretensji, bo też nie chciałbym, żeby te pretensje mieli inni gracze do mnie... Więc, niech sobie tak kręci, myślę, że to jest pozytywne i fajne, że pokazuje nas od środka. Krzyśka czasami mam dosyć, ale chyba każdy ma czasami dosyć po tym, jak się siedzi cztery miesiące praktycznie 24 godziny na dobę w tych samych miejscach i cały czas spędza się razem na treningach i poza nimi. Nie mam czasu zadzwonić nawet do Miśki, nie wiem do końca jak się czuje po wczorajszym meczu, jednak sms nie powiedzą nam wszystkiego. Po godzinie znajdujemy się już na hali. A Kłos, jak to pan Kłos, lepiej niech on wywiadu nie udziela.
-Niektórzy uważają, że grasz w kadrze, dlatego, że selekcjonerem jest twój były klubowy kolega, jak to jest?- spytał dziennikarz
-Tak, tak idziemy do trenera i mówimy: Stefan, albo gramy, albo wyjeżdżamy i przestajemy być kolegami!- śmieje się Karol
-A i niech odda nam czapkę, która mu daliśmy!- dodaje
Nie, żeby coś, ale w zamykaniu wścibskich dziennikarzy mistrzem jest Karollo. No i przez niego dziennikarz sobie poszedł. 
Po chwili przysiedli się do nas praktycznie wszyscy, łącznie z kamerą Igły, brr! 
-Andrzejkuuu, opowiedz nam jakiś suchar- powiedział do mnie Krzysiek
W zanadrzu mieliśmy suchar wymyślony wspólnie z Karolem. 
-Co mówi Mariusz Wlazły do swojego syna, gdy jest wkurzony?- pytam
Wszyscy siedzą cicho! Aż dziwnie jakoś. A my mamy teraz spokój od Ignaczaka na cały wieczór, bo ten będzie siedział w pokoju i szukał odpowiedniego suchara.
-MILCZAREK!- mówimy z Karolem machając swoimi głowami.
-Hahhahahahahahaha, jak sucho!- krzyknął Wlazły zanosząc się śmiechem
-Ja pierdo*e ty tego nie nagrywasz?- spojrzał Wlazły na Krzyśka
Teraz to my zanosiliśmy się śmiechem.
-Ej, patrzcie, dziennikarka! Kto idzie ze mną?- spytałem
-Się pytasz- powiedział Kłos i już po chwili czekaliśmy na pytanie od pani dziennikarz

-Co sądzą panowie o zakodowanych MŚ?- spytała
-Ja do tego podszedłem neutralnie, bo mam dekoder z Cyfrowego Polsatu- powiedział Kłos
-Do widzenia!- odpowiedziałem i odeszliśmy od "dziennikarki"

Chłopaki nazwali nas mistrzami, należy się! Skromność pierwsza klasa! Pogadaliśmy chwilę jeszcze z trenerem i poszliśmy do szatni, gdzie mieliśmy torby, na telefonie zobaczyłem 3 nieodczytane wiadomości.


_______________________________________________
O boże! Co to jest, przepraszam!
Pierwsza część dołująca, a chłopaki beka?! 
Co to? xD
Będzie lepiej... kiedyś ;D
Wszystkie wypowiedzi chłopaków, wywiady są prawdziwe, np:
Niektórzy uważają, że grasz w kadrze, dlatego, że selekcjonerem jest twój były klubowy kolega, jak to jest?- spytał dziennikarz
-Tak, tak idziemy do trenera i mówimy: Stefan, albo gramy, albo wyjeżdżamy i przestajemy być kolegami!- śmieje się Karol
-A i niech odda nam czapkę, która mu daliśmy!- dodaje
Zrobiłam sobie powtórkę wywiadów, dość szybko dodałam rozdział, dziwne ;o
Tymczasem kibicujemy Legii, a o 20:45 Liga Mistrzów i Bvb ♥
PS. MILCZAREK-  MILCZ (AREK)! Kumacie? :D Syn Mariusza to Arek; to też suchar Endrju :D

wtorek, 14 października 2014

5 ♥

-Związek z Kubą, on był na początku taki cudowny, romantyczne wyjazdy, drogie kolacje, później było troszkę gorzej, zaczęliśmy się kłócić, ale myślałam, że to przejściowe, a później kiedy zrobiłam, powiedziałam coś po swojemu, on zaczął mnie bić. Na początku były to ciosy prosto w policzek, później zaczęła się tragedia, zaczął mnie torturować. Ale... bałam się komuś o tym mówić. On powiedział, że już nigdy się od niego nie uwolnię, a jeśli spróbuje to zrobić, pożałuje tego. On jest nieprzewidywalny... Miśka, ja się go boję...- płakała Michalina
-Jeju, Marysia! Dobrze wiesz, że mogłaś mi o tym powiedzieć o wiele szybciej! Jesteś moją siostrą, nie chcę innej niż ty! Zawsze będę Cię wspierać, pojedziemy do jego domu, weźmiesz swoje rzeczy i zamieszkasz u mnie, później coś pomyślimy!- odpowiadam
-On mi na to nie pozwoli...- chlipała
-Siostry Strzałkowskie to rozwiążą, o to się nie martw, no chodź, przytul się!- mówię 
-Kocham Cię mała- mówi
-Ja Ciebie też!-
I pomyśleć, że Marysia jest zdolna do tego, że trzymała to wszystko w sobie. Tak cieszyła ten swój ryjek kiedy spędzałyśmy czas z chłopakami. Może wtedy zapomniała, choć na chwilę... Na szczęście babcia nie słyszała naszej kłótni i na razie o niczym nie wie. I chyba na razie się nie dowie.  Kolejnym punktem dnia jest spakowanie się, a jutro wyjechanie ze Spały i pojechanie do obcego już dla Maryśki domu, po wszystkie jej rzeczy. Mam nadzieję, że wszystko się u niej ułoży. Miała już tak zaplanowaną przyszłość, z nim, z kimś kto nie powinien nazwać się choćby mężczyzną. Ona tego nie wiedziała, ale Marysia nadal czuła pewne uczucie do jednej osoby. Ale wiedziała o tym tylko Maria Strzałkowska.
Po kilku dniach odwiedziłyśmy dom Jakuba, niestety, ale go tam zastałyśmy. Weszliśmy do domu, a w salonie z laptopem siedział słynny damski bokser.
-Hej kochanie- powiedział, on ma sumienie?
-Z nami koniec, nie mogę dać się tak poniżać!- krzyknęła Marysia
-Słucham, kochanie co ty mówisz?- spytał, jezu tragedia.
-Nie udawaj! O wszystkim wiem! Jesteś nikim, rozumiesz nikim! Chyba Marysia była ślepa, przecież skurwysyństwo to ty masz wypisane na mordzie!- krzyknęłam
-Oj! Wygadałaś się siostrze? Jaka niezdara! Wiesz co, to chyba dobrze! Znalazłem o wiele lepszą od Ciebie, bierz te swoje rzeczy, mało mnie to już wszystko obchodzi!- oo, właśnie taki jest słynny Kuba Malinowski
Maryśka szybko spakowała swoje rzeczy, czuła się fatalnie, widziałam to.  Mam nadzieję, że mecz otwarcia MŚ w Warszawie poprawi jej humor.

                                      
Warszawa, stadion narodowy, 62 tysiące ludzi kochających siatkówkę. Wspaniały dzień dla każdego kibica tego sportu. Mecz otwarcia Mistrzostw Świata w Polsce, w kraju najlepszych kibiców na globie. Tłumy ludzi skandujących "Polska!", jest coś piękniejszego? Stresowałam się i to bardzo. Ubrana w koszulkę z numerem 8, tak sprawka Wrony, za to Marysia, która czuła się co raz lepiej ubrała koszulkę... Winiarskiego?! Tak, a to właśnie moja sprawka. Kocioł, kocioł Serbowie nie mają szans na jakiekolwiek słowo. Prezentacja zawodników. Jako pierwszy Cichy Pit. Co oni teraz muszą czuć. Moje ciało odmawiało by posłuszeństwa. No, ale chyba właśnie po to były te hektolitry potu, tysiące kilometrów, te bóle. Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w piękno swoich marzeń. Przecież po to właśnie  to jest, robisz te wszystkie rzeczy dla takiej jednej chwili i jesteś z siebie ogromnie dumny, tak jak ja jestem dumna z nich teraz. Później swoją chwilę ma Misiek. Później Kłos, Wrona, ten który jeszcze tak nie dawno mnie pocałował. Wspólnie z Maryśką towarzyszy nam Dagmara i Oliwier- mała rodzinka Michała. Dzień byłby wspaniały, gdyby nie to, że Dagmara siedzi cały czas na telefonie, a gdy pytamy się z kim tak pisze, odpowiada, że nic ważnego. Coś mi tu śmierdzi. Zaczynamy mecz. Chłopaki przejęli inicjatywę. No i pierwszy set wygrany przez nas. Zaczynamy drugi set, zagrywka Winiarskiego.
-Michalina, ja muszę iść do łazienki- mówi Dagmara, a jednak.
-Jasne idź, ja się zajmę Olim- odpowiadam
  


                                                    *********************
Mecz otwarcia wygrany przez nas gładko 3:0. Lepiej być nie może. Czuję się świetnie. Nie grałem, ale miałem zaszczyt kibicować wspólnie z tym wspaniałym tłumem. My siatkarze, nie zdajemy sobie chyba sprawy jacy cudowni ludzie nas otaczają. Po zdobyciu ostatniego punktu wybiegamy z Igłą na trybuny. A za nami nasza cudowna fotograf pani Maja, której chłopaki ostatnio zanieśli do pokoju "drugi obiad"- flądrę w sosie śmietanowym. Wygrali dzień. Przytulamy się z chłopaki i cieszymy jak idioci. Zapomniałem o jednym- Miśka. Szukasz jej wzrokiem i znalazłeś ją, sektor B.  Podbiegam do niej i mocno ją przytulam. Coś mi tu nie pasuje, cieszy się, ale w jej oczach widzę coś, martwi się, może nadal sprawą Maryśki? 
-Co jest?- pytam
-Czekam na Ciebie przed wejściem, wszystko Ci powiem- odpowiada
-Zaraz będę.- mówię i zbliżam się do "tajnego przejścia" tylko dla reprezentacji
Po chwili widzę siedzącą na ławce Michalinę. Stuka coś na klawiaturze telefonu.
-Misiaaaa- przeciągam
-Siadaj- klepie mi miejsce obok siebie
-Wiem, że to głupie, ale martwię się o Michała. Dagmara dzisiaj na meczu siedziała cały czas na telefonie i z kimś pisała, spytałam się o co chodzi, powiedziała, że nic ważnego, co chwilę chodziła do toalety. Zastanawiam się czasem, czy ona nie ma kogoś. Winiar był przecież rok w Rosji- powiedziała
-To nie jest głupie, też z chłopakami się zastanawialiśmy, kiedyś rozmawiali przez telefon co wieczór, teraz w ogóle. Nie możemy się tak w to wtryniać, no ale jednak coś jest, chodź- rozkładam swoje ramiona, w których wylądowała zaraz Miśka
-Nie martwmy się na zapas- mówi
-Święte słowa- odpowiadam
Odprowadzam Michalinę do hotelu, a sam wracam na halę, gdzie chłopaki przeprowadzają jeszcze wywiady. Dopada mnie dziennikarz.
-Panie Andrzeju, dlaczego wyszedł pan od razu po meczu na zewnątrz? Źle się pan czuje, że pan nie zagrał?- człowiek chyba nie wie co mówi
-Hhahahahah, dobre! Jesteśmy jedną drużyną tak? A dlaczego wyszedłem od razu z hali? Sprawy prywatne. I naprawdę, mówię to dla waszego dobra, jeśli będziecie zadawali takie pytania, daleko nie zajdziecie, dziękuje!- odpowiadam, a dziennikarz się zamknął
-Dobra robota Wrona!- podszedł do mnie Kłos
-Byłeś z Michaliną?- dodaje
-Tak, martwi się sprawą Michała- odpowiadam
Po 30 minutach jesteśmy już w autobusie, przed nami droga do Katowic. Piszę wiadomość do Michaliny.

Nie martw się już. Wszystko się wyjaśni. A teraz dobranoc. Widzimy się na finale. 
                                     Wronka :D

Chętnie bym się przespał, ale mały krasnolud biegający z kamerą mi na to nie pozwala. Trzeba znaleźć sobie lepsze zajęcie. Na szczęście po chwili odpisała dziewczyna, więc nie będę się nudził.

Dobrze, nie będę się już martwiła. No, ale dobrze wiesz jakie dobrze kontakty mam z Miśkiem i nie chcę, żeby coś się stało, szczególnie teraz. Nie bądź pewny, że do finału dojdziecie! Lamusy ♥
                                    Miśka.

Humor się poprawił. Jutro będzie idealnie. Mamy motywację! Finał musi być nasz, zrobimy  zrobię to dla Miśki. Co raz bardziej nie wierzę w to co mówię.

Rozumiem. No, jak to naszą wspaniałą grą mielibyśmy tego nie zrobić? Oj, Strzałkowska! Głupoty gadasz, dobranoc! Spać!
                                     Wronka :D

Ale ja nie chcę :P 
                                    Miśka.

Tak, tak. Jak też chcę. A wystarczy tylko chcieć, a chcieć to móc, a ja chcę Ciebie mogę?
                                  Wronka :D

Chyba to co napisałem nie było na miejscu. Miśka już nie odpisała. Zachowałem się trochę jak gówniarz. I co ona sobie teraz pomyśli? Wszystko muszę zrypać.





__________________________________________________________________

Przepraszam, przepraszam! Nie dość, że czekałyście tyle czasu to jeszcze na takie coś, miało się dziać, zaczyna... chyba ;) Domyślacie się? ♥ Chcecie muzykę na blogu? Czekam na jakieś podpowiedzi ♥ Tymczasem zapraszam na historię Marco Reusa i Erica Durma ;3
http://miloscodmienna.blogspot.com/








niedziela, 28 września 2014

4 ♥

Na rękach Maryśki zobaczyłam siniaki. Siniaki, u niej?! To na pewno słynny Jakub, od początku czułam, że coś jest z nim nie tak.
-Co to jest!?- krzyknęłam
-Ciszej!- powiedziała
-Nie będę cicho! Powiedz mi do cholery co to jest!-
-Nie ważne- odpowiedziała
Miałam już coś powiedzieć, ale przerwał mi dźwięk telefonu.
Od: Andrzej.
Za chwilkę będę na ławce, tamtej gdzie wczoraj :D
-Ja muszę iść, jak wrócę mam nadzieję, że zmądrzejesz i powiesz mi kto zrobił ci to coś na ręce!- powiedziałam
Przebrałam się. Jak najszybciej pobiegłam na umówione miejsce. Wszystko we mnie buzowało, ale na szczęście przypomniałam sobie, że siatkarz specjalnie dla mnie znalazł czas, a ja tak się zachowuję. Wronka miał mi coś do powiedzenia, ale przeszkodzili nam chłopcy. No, ale chyba nie było by to coś tak ważnego i może poczekać. Do końca nie wiem jak, ale jakoś wszyscy zmieściliśmy się na jednej ławce, takie wielkoludy?! Nie, jednak nie mogło być tak pięknie, jeden z "krasnali" był za dużych rozmiarów i powalił mnie na ziemię.
-Auć!?- powiedziałam i zaczęłam się śmiać
-Wstawaj- pomógł wstać mi Karollo 
-Andrzejku, może to ty wykazałbyś się swoją kulturą i pomógł pannie Strzałkowskiej- wyrecytował Igła
-Hmmm, siadaj!- powiedział wskazując na swoje kolana
-Twoje ciało grozi teraz zawaleniem- powiedziałam siadając
-Idealnie, Miśka, kiedy ty wracasz do Bełchatowa?- spytał Michał
-Niestety, ale jutro! Ale widzimy się w Warszawie na otwarciu i w Katowicach w finale ma się rozumieć? Czekam na złote medale!- powiedziałam
-MA SIĘ ROZUMIEĆ!- krzyknęli wszyscy wspólnie
-My się będziemy zbierać- powiedzieli Ci, którzy wcześniej nam przerwali
Kiedy zniknęli już nam z pola wzroku, zauważyłam, że Andrzej chce mi coś powiedzieć, kiedy chciał już to zrobić mój telefon zadzwonił. Dzisiaj obchodzimy jakiś dzień przerywania rozmów? 
-Przepraszam- odpowiedziałam i odebrałam telefon
To Maryśka, powiedziała, że musi ze mną porozmawiać i to jak najszybciej. W końcu zmądrzała.
-Jeju... przepraszam, przepraszam, ale dzisiaj jestem strasznie nabuzowana, bo zauważyłam, że Maryśka jakby chciała coś przede mną ukryć, myślę, że to siniaki, ale ona nie chce mi nic powiedzieć, i przed chwilą zadzwoniła i powiedziała, że jest gotowa na rozmowę, dlatego jeszcze raz PRZEPRASZAM! Wiem, że chciałeś pogadać czy coś, ale to dla mnie bardzo ważne!- powiedziałam
-Cśś! Leć! Jeśli chcesz mogę Ci jakoś pomóc, ale chyba lepiej jeśli nie będę się w te sprawy wtrącał, ale za to chcę buziaka w policzek na pożegnanie- powiedział i nastawił swój policzek
-Niech Ci będzie, oto Twoja nagroda!- powiedziałam, ale gdy miałam już pocałować w policzek, ten obrócił się i pocałowałam go w usta!
-Hahhahahahhahahahah, do jutra Miśka- powiedział i poszedł
-Nie pokazuj mi się więcej na oczy- zaczęłam się śmiać
Czym prędzej pobiegłam do domu, gdzie czekała już na mnie roztrzęsiona Marysia...

                                                    ********************
Dzisiaj nie miałem chyba tyle szczęścia. Najpierw te dzieci, później telefon. Miśka jutro wyjeżdża. Trzeba się jakoś porządnie pożegnać. A najlepszy pomysł jak to urządzić może mieć nie kto inny jak kto?! Nasz wspaniały libero Krzysiu Ignaczak. Kilka sekund później pukam do pokoju libero.
-Puk, puk! Mam pytanie!- mówię
-A tu bożyszcze wszystkich dziewczyn w Polsce, szanowny pan ANDRZEJ WRONA KRACZE, wolny, przystojny i jakże utalentowany!- mówi do znanej wszystkim kamery
-Boże, a ty znowu z tą kamerą, daj żyć!- śmieję się
Na szczęście Igła odłożył swoją kamerę i mogłem z nim spokojnie porozmawiać.
-Jest sprawa, dobrze wiesz, że Miśka jutro wyjeżdża i w związku z tym warto by było chyba coś przygotować na tę okazje?- pytam
-Hmmm, tym zajmę się już ja- odpowiada
Chyba już rzeczą normalną jest, że rozmowa z Ignaczakiem jest rozmową, w której zawsze jest jakiś temat. 
-To jak twoje ostatnie MŚ?- pytam
-No raczej tak, szczerze patrząc na tą moją reprezentacyjną karierę, nie zawsze było tak kolorowo, czasem było tragicznie. Byłem z kadry wyrzucany, pomijany, czasem miałem uczucie, że nikt mnie tu nie chce, byłem kopany w dupę, a ja zawsze wracałem, jak bumerang. Czasem się zastanawiałem skąd u mnie takie, taka siła, która mnie tutaj do cholery przywlokła, i zrozumiałem, że to...- nie skończył, bo mu przerwałem
-Pasja, wiem, miałem podobnie, podobnie było też z Karolem, po całym świecie latał, a nic nie grał, czasem przychodził do mnie i mówił, Andrzej- ja nie wiem co już robić, ale on zawsze mówi, że zostanie najlepszym środkowym MŚ i zobaczysz, teraz tak będzie- odpowiadam
-Nie wiesz co dzieję się z Winiarem?- wyskakuje z pytaniem jak Filip z konopi Krzysiek
-A co miało by być?- zdziwiłem się 
-Nie mógł się porozumieć z Dagą, nie odbierała telefonu, a wiesz jak to on, myśli już, że coś się stało- 
-Ostatnio właśnie mówił coś, że nie mogą się dogadać, ale wiesz jak to jest, niedługo może się dowiemy że nowy Winiarski przyjdzie na świat!- zaczęliśmy się śmiać
Nasze rozmowy przerwał nam Piter, który powiedział, że za 15 minut ważne spotkanie na stołówce, jakiś nowy pracownik, coś w tym sensie. Po chwili znaleźliśmy się na dole.
Swój monolog rozpoczął Stefan.
-Witam, wiecie, że poszukiwaliśmy pewnej osoby, która zajęła by się fotografią naszej drużyny podczas MŚ, a Rafał został ojcem. Dlatego przedstawiam wam waszą nową panią fotograf- powiedział 
-Panią...?- odezwał się Buszek
Po jego słowach na salę weszła kobieta, kobieta rybie usta!? Serio?! Lepszej fotografki, znaleźć nie mogli. Ciekawe czy dobrze pływa?
-Ciekawe ile botoxu, silikonu i te sprawy nie?- krztusił się, ze śmiechu Wronka


____________________________________________________________
Przepraszam ♥
Obiecuję, obiecuję, w kolejnym będzie się troszkę dziać!
Słowa docelowe: długa miłość, zdrada, stara miłość :D
Pisać jeszcze cokolwiek o siatkarskich wags? :D
POLSKA MISTRZEM ŚWIATA ♥
NADAL NIE WIERZĘ ♥





poniedziałek, 22 września 2014

Biało czerwone to barwy niezwyciężone ♥

            POLSKA MISTRZEM ŚWIATA ♥

Brzmi pięknie nie? I to prawda, cholerna prawda! Jestem z nich tak cholernie dumna! Te wszystkie kontuzje, brak kilku zawodników, to wszystko waliło się za jednym razem, ale polscy siatkarze poradzą sobie w każdej sytuacji! Nadal nie mogę uwierzyć, że to właśnie się stało, wczoraj, po tej ostatniej piłce, Wlazły KONIEC! Nie wiedziałam co powiedzieć, zamknęłam się! Cudowne uczucie, właśnie dla takich chwil, no naprawdę warto żyć ♥  DZIĘKUJEMY ♥
Co ty się jeszcze rozpisywać! NAJLEPSI ♥
HAHHAHA, A NA KONIEC! REZENDE CHYBA NIE UMIE PRZEGRYWAĆ ♥ A Stephan coraz lepiej mówi po polsku ♥
                                     NAJLEPSI! ♥
I mój tekst tygodnia:
-REZENDE!
-Czego?
-TRZY DO JEDNEGO ♥

piątek, 12 września 2014

3 ♥

-Miśka, ej Miśka!- machał mi przed oczami Igła
-Sorki, zamyslilam się, coś mówiłeś?- spytałam
Tak, wyjście z domu z Wroną i te jego słowa, to wszystko to była tylko i wyłącznie moja wyobraźnia. Szkoda.
-Wypiliśmy już herbatkę i będziemy się zbierać, także was informujemy-odpowiedział Kłos
-Pójdę was odprowadzić, czekajcie, przebiorę się - odpowiedziałam
Po chwili byłam już pod domkiem babci. Stamtąd wyruszyliśmy pod ośrodek, jak się okazało Kurkowi przypadło do gustu towarzystwo Maryśki, cały czas szli razem. A z kim szłam ja? Dreptałam z tyłu z Wronka. Bo z kim innym.
- Jutro się nie będziemy mogli się spotkać- odpowiedział smutno Andrzej
- Cała ekipa ma się rozumieć tak?- spytałam, nie powiem, chętnie spotkałabym się sama z siatkarzem, ale byłam ciekawa jego reakcji
-No jasne że tak. Chyba że jutro znajdziemy z chłopakami czas pod wieczór, to może wpadniemy- odpowiedział Andrzej
-Jeśli Ci nie przeszkadza możemy iść sami, bo boli mnie już od nich głowa- wskazałam palcem na resztę chłopaków, którzy udawali małpy, a może to odgłosy koni?  Albo świni, tego nie ogarniesz!
-Jestem z nimi już ponad miesiąc, też mam ich dość- uśmiechnął się
-Chyba będziemy się żegnać, tamci już tak wywiali, to pa- powiedziałam i przytuliłam go, jak przyjaciele, w ciągu kilku godzin znajomości już tak się poznaliśmy, dziwne co? Ale prawdziwe. Bardzo.
Doszliśmy jeszcze do reszty, którzy również się żegnali, co dziwne, chociaż w przypadku polskich siatkarzy normalne, Kurek z Igłą żegnali się, choć idą w te same miejsce, całkiem normalne, oczywiście! Nim się obejrzałam siatkarze weszli do ośrodka, a my wróciłyśmy do domu, wzięłam koc, dobrą książkę,  zrobiłam sobie kakao i poszłam na taras przed domkiem. Idealnie. 24 stronę książki przerwał mi dźwięk telefonu w mojej kieszeni.

Od: 665337887*
Jutro znajdę czas, mam nadzieję, że będziesz miała ochotę pogadać i się spotkać około 18. A ja jestem po kolacji i mam iść zamiar spać, chociaż nie za bardzo mi to wychodzi. Miłego wieczoru :D :* Kracze.

Skąd Wronka ma mój numer, choć nie powiem, to miłe z jego strony. Miłe, że specjalnie znalazł dla mnie czas. Jest wspaniałym przyjacielem, przyjacielem i nikim więcej... Patrząc wyjeżdżamy już pojutrze. Jesteśmy tu zdecydowanie za krótko, uwielbiam ten klimat. Ciszę, samochody przejeżdżają tu od czasu do czasu, świeże powietrze. Wspaniałe. Moje rozmyślania przerwała Maryśka, która się do mnie dosiadła. Co mnie zdziwiło i dopiero teraz to zauważyłam, starsza Strzałkowska nawet kiedy są upały cały czas nosi długie bluzki, spodnie, coś mi tu nie pasuje. 
-Nie ciepło Ci tak?- spytałam
-No coś ty!- szybko odpowiedziała, czyli jednak coś jest nie tak
-Boże, Marysia, widzę, że coś jest nie tak, wiesz, że możesz mi zaufać, więc powiedz mi co się dzieje, ej!- powiedziałam do niej
Podwinęłam jej bluzę,a to co tam zobaczyłam... nie mogłam w to uwierzyć!
                                                               ***************
 Cały wieczór spędził na rozmowie z Miśkiem. Później zasnął, ale kolejny ranek nastał szybko. Kiedy Winiarski jeszcze spał on ubrał się w reprezentacyjny dres i poszedł szybko na śniadanie, nawet panie na stołówce było zdziwione, on Wrona? Ten pospolity śpioch o 6:30 przyszedł na śniadanie kiedy trening mają na 9:00. Od rana chodził uśmiechnięty, nie tryskał taką energią "jak zawsze", ona była podwojona, dostał takiego porządnego kopa, na wszystko miał siłę, na treningu latał za każdą piłką, totalnie, nawet Stephan pytał się Karola co mu jest, Kłos nawet sam nie znał odpowiedzi, palnął "może dobrze spał", niczego się nie domyślał. Podejrzenia miał jedynie Winiarski.Pamiętał, że po drugim treningu ma znaleźć dla niej czas, obiecał jej. Miał jej coś bardzo ważnego do powiedzenia. Minął jeden trening, później drugi, swoją radość przykładał na grę, krótko mówiąc wychodziło mu znakomicie. Aż w końcu nastała ta wyczekiwana godzina 18:00, czas wolny. Co się z tym wiąże, Andrzej idzie po panią Strzałkowską, sam! Szybko wybiegł z hotelu, ma nadzieję, że nie zauważony. Minął sklep, wkręcił w lewo i już znajdował się pod domem babci dziewczyny. Po chwili z domu wyszła dziewczyna, nie była w za dobrym humorze.
-Coś się stało?- spytał
-Wiesz, kiedyś na pewno Ci powiem, jeszcze nie teraz, chodź się przejść, muszę ochłonąć- odpowiedziała
-Jasne chodź- powiedział i równomiernym krokiem udali się przed siebie
-Nie! nie! nie! Tak nie może być, przepraszam! Znalazłeś dla mnie czas, a ja jeszcze zachowuje się jak zołza- zatrzymała chłopaka
-Nic się nie stało- odpowiada
-Siadamy?-spytała wskazując na ławkę
-Jasne- odpowiada
Siedzą tak przytuleni do siebie już 15 minut, nie odzywają się, cisza jest dla nich najlepszą rozmową, większość powiedziała by, że są parą, ale wcale tak nie jest. Znają się zaledwie 1 dzień. Ten 1 dzień sprawił, że są już przyjaciółmi. Ale on ma jej do powiedzenia coś o wiele ważniejszego, ale jakoś nie mógł się zabrać do tej rozmowy.
W końcu nadszedł ten moment.
-Wiesz znamy się dopiero jeden dzień, ale chciałbym Ci coś powiedzieć...- ktoś mu przerwał
-NIESPODZIANKA GOŁĄBECZKI! ♥ - to byli chłopcy, przerwali bardzo ważną rozmowę...



___________________________________________________
Hejjjejejej ♥
Przepraszam za to coś u góry :c
Kompletnie nie wyszło :c
Nie piszę niestety informacji o Wags, ponieważ pod tamtym postem nikt nie napisał oceny, nawet dwóch słów o pani Ignaczak, więc pytam się jeszcze raz, czy jesteście za czy nie? :D

piątek, 5 września 2014

2 ♥

Właśnie minęłyśmy tabliczkę z napisem Spała. Mój istny plan wchodzi w życie. Istny plan?!
Tak, na adres domu babci przyjdą dwa rowery, którymi pojedziemy na "wycieczkę po okolicy",  mówiąc okolicę mam na myśli tereny przy ośrodku. Wyjmuję telefon w celu napisania wiadomości do Miśka.

Do: Winiar :D

Hej, później jak się uda będziemy jeździć rowerami w okolicach ośrodka :D


Po co w ogóle tworzę te akcję? Otóż Michał już dawno chciał spotkać, chciał żeby Maryśka miała z nim jakieś kontakty, nawet jego żona na to nalegała, bardzo chciała ją poznać. A Marysia, jak to ona, nie, nie. Ja przyjaźnię się z Michałem od kilku lat, zresztą tak jak z jego żoną, a mały mam nadzieję, jak to zawsze było wpadnie do mnie na krótki urlop. Po chwili zaparkowałyśmy na podwórku pod domem naszej kochanej babci. A na tarasie przed domkiem pojawiła się babcia.

-Kochane! Jak minęła podróż?- spytała
-Dobrze babciu, nie przyszła do Ciebie jakaś paczka?- spytałam, i tak poczułam na sobie wzrok siostry
-Tak, tak stoi za domem, nie otwierałam nawet, ale wielka jakaś- odpowiedziała babcia Basia
-Droga Michalino, nie wiem co ty wyprawiasz, ale wiec, że jeśli jest to coś co za bardzo mi się nie spodoba, lub dotyczy tych wież co są w ośrodku to nie masz życia- krzyczała ciągnąc się za mną
Ooo, Droga Michalino, starsza Strzałkowska się wkurzyła. Na szczęście jej złość minęła kiedy otworzyłam paczkę.
-To jak?!- spytałam śmiejąc się
-Wiesz co, jednak jesteś moją małą kochaną Miśką! To jak przejażdżka tak jak zawsze?- oo Marysia lubi jak się ją uszczęśliwia
-Jasne, ale nie sądzę żebyś jechała w tych szpilach- nim się obejrzałam Maria Magda Magdalena znalazła się w domu
Tak samo jak siostra przebrałam się i już po chwili wybrałyśmy się w drogę. Co mnie zdziwiło moja rodzona siostra wybrała drogę obok zakwaterowania siatkarzy? Lepiej dla mnie, kiedy siostra trochę wyprzedziła wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do siatkarza.
-Jesteśmy obok ośrodka na rowerach, jak możesz to wyjdź przed, kończę bo Maryśka się obraca- powiedziałam jednym tchem i się rozłączyłam, po chwili zobaczyłam na wyświetlaczu wiadomość.

Za chwilę będę, wezmę jednego ułoma :D Poczekajcie chwilę, wymyśl coś :D





                                                         *************


Jak się okazało do Spały przyjeżdżają w odwiedziny do babci dwie przyjaciółka Winiara, powtarzał co chwilę, że jest piękna, mądra, wolna. Wiedziałem, że coś kombinuje. No, ale trudno. Cały hotel żyje wczorajszym wydarzeniem, od wczoraj całe drzwi od pokoju Bartka obwiesiliśmy kartkami ze zdjęciami papieru toaletowego.






Dzisiaj mieliśmy na szczęście tylko jeden trening, później cały dzień mieliśmy dla siebie. Po 15 Michał dostał wiadomość i bez mojej zgody, tylko siły Winiarskiego wyszliśmy na dwór, na ławce przed głównym wyjściem siedziały dwie dziewczyny, obok nich stały rowery. Kiedy młodsza z nich, stawiam, że to ta, która.jest taka piękna i wolna zobaczyła Winiarskiego szybko do.niego podbiegła i go przytuliła. 

 -Hej jestem Michalina, możesz mówić Miska- przedstawiła się Winiarski miał rację, była śliczna. 
 -Hej Andrzej, możesz mówić Wrona- odpowiedziałem 
 -Misia, ja pójdę pogadać z Maryśka- powiedział Winiarski 
-Jasne zostawimy was samych-powiedziała dziewczyna Poszliśmy przejść się alejka, w końcu zacząłem rozmowę 
-Nie wiem czy powinienem się o to pytać, ale czy ich coś łączy?- 
 -Nie wiem w jakim sensie pytasz, ale oni przeszło 10 lat temu byli parą, wiesz tacy gówniarze byli, później Marysia z nim zerwała, bo mówiła że związek na odległość nie ma szans. Michał poznał później Dagmare, ona też bardzo chciała poznać Marysię, ale wiesz jak to, może mnie nie polubią, coś tam, no, a Michał bardzo chce żeby znowu.mieli ze sobą.kontakt, ja z Miskiem przyjaźnie się od kilkunastu dobrych lat, takie same kontakty mam z Daga, a mały wpada do mnie kiedy chce, więc jakoś tak to jest- opowiedziała mi i uśmiechnęła się -Michał od kilku dni gadał nam o waszym wyjeździe, choć pierwszego dnia nie chciał nic nam o tym powiedzieć! 
-Nie zimno ci w tym samym swetrze- spytałem 
-Trochę tak, może pójdziemy do.nich, a potem pójdziemy na herbatkę do.naszej babci, co ty na to?- spytała, znowu ten uśmiech
 -Ten twój uśmiech, sorki, muszę się.zgodzić- Kiedy doszliśmy na.miejsce okazało się, że do Winiara i siostry Miski doszedł jeszcze Kurek, Igła i Kłos, niezła ekipa, babcia dziewczyn miło nas powita. 
 -Wrona, gdzie ty taką laskę wyrwales!?- zaczyna.
się przesłuchanie kłosa 
 -Karol, błagam, to właśnie Michalina- krzyk Winiara -Dobra, macie ochotę na ciepłą herbatę?- spytałem 
 -Pytasz się! Ja z Kurkiem weźmiemy rowery, jak we Francji na zgrupowaniu ostatnio- krzyknął Igła -Już to widzę, ciekawe czy Kurek nauczył się jeździć na tym środku transportu- zaczęła się śmiać młoda Strzałkowska 
-Czyżby wierna fanka Igłą Szyte?- spytał Krzysiu -Oczywiście że tak- na jej odpowiedź igła wyjął kamerę 
 -Chciałabyś zostać.gwiazdą?- Igła w swoim żywiole 
 -Wiesz sądzę, że słynny Andrzej Wrona Kracze chciałby w tym odcinku wystąpić- oj Strzałkowska grabisz sobie -Dzień jak codzien, trudno!- odpowiedziałem

                                         ************************************

 -W lewo wycieczka krzyknęła moja siostra, która wspólnie z Kurkiem prowadzili jeżdżąc rowerami Ja przez całą drogę szłam koło Andrzeja, świetnie czułam się w jego towarzystwie. On chyba w moim też. Po kilku minutach.siedzieliśmy przy wielkim stole u babci w domu, po lewej stronie towarzyszył mi Winar, a po prawej nie kto inny jak Andrzej. Maryska i Kurek pomagali babci w kuchni, a my braliśmy udział w nowym odcinku Igłą Szyte. 
 -Znajdujemy się w domu babci Strzałkowskiej, babci dwóch dziewczyn, które podobno.przyjaźnią się z Winiarem, chłopaki, my je dopiero poznaliśmy, zdajecie.sobie.sprawę, że one mogą nas tutaj uwięzić jak lwy w klatce, my.lwy.nie możemy sobie.na.to pozwolić! Panowie co cię z wami dzieje!- krzyczał Igła
 -Zastanawiam się, Ziomek miał w szafce jakieś przeterminowane słodycze?- spytał Wrona -Herbata!- babcia Basia pokazała jaki ma donośny głos 
-Jak myślicie jak będzie smakować ta pięknie wyglądająca herbata- swój monolog nadal prowadził Igła 
-Na pewno będzie mokra, wiesz Krzysiu!- kolejny komentarz Wronki -Wy dzieciaczki jesteście siatkarzami, achh! Pamiętam jak to ja kiedyś spotykałam się z właśnie takim siatkarzem, byliśmy ze sobą ponad 7 miesięcy, ale ta Danuska gruba, co w ośrodku u nas pracuje na jednej z dyskotek mi go poderwała, głupia torba, on już się tak rozwijal... Trudno, dziadek był przystojniejszy! A ty, to chyba ze Spały jesteś!- powiedziała babcia patrząc na Michała 
- Ja, oczywiście, od małego tu wychowany!- odpowiedział dumnie Winiar -Właśnie widzę, takie policzki masz pulchniutkie, jak czysty dziadek Staszek!- babcia.rozkręca atmosferę 
-Chwilę, chwilę, pani Danusia?- spytał Kurek
Tak tak, taka grubsza, odrosty już ma dlatego w pracy cały czas nosi taki czepek- odpowiedziała
-Wie pani, bo ja mam taką interesującą opowieść, którą chętnie pani opowiem- o nie zaczyna się
-Wyrywamy się- spytałam Wrony
-Anioł!- szepnął Wronka
Z wielkim szczęściem udało nam się wyjść z domu i nikt nas nie zauważył. 
-Pójdźmy do lasu gdzie zawsze podglądałam Miśka i Maryśkę!- krzyknęłam
-Jasne, prowadzisz, bo ja poza sklepem, ośrodkiem i teraz domem twojej babci nie znam innych miejsc tutaj- odpowiedział
Szliśmy, lekki wiaterek powiewał i sprawiał, że zrobiło się nam zimno, bynajmniej mi, na szczęście siatkarz to zauważył i dał mi swoją bluzę.
-Jesteś świetną dziewczyną, wiesz...




CDN.
____________________________________________________________
Powracam
Rozdział wyszedł mega długi, z czego bardzo się cieszę
A, tak jak obiecałam macie tutaj opisy siatkarskich WAGS.
Zaczynamy od Krzysztofa Ignaczaka :D

#16 IWONA IGNACZAK

-Z Igłą poznała się w czasach licealnych, ale jak sama przyznaje, nie była do miłość od pierwszego wejrzenia, dopiero potem coś między nimi zaiskrzyło

-Gdy pan Ignaczak wraca nabuzowany do domu po meczu wybiera się z dziećmi do kina lub na plac zabaw

-Oboje pochodzą z Wałbrzycha 

-Zdrowo się odżywia i ćwiczy

-Znana ze wspaniałych selfie ze swoim mężem

-W wywiadzie ostatnio przyznała, że zwraca uwagę na fanki Krzyśka, powiedziała "To już jest taki wiek, że to jednak trzeba pilnować"

-Wspólnie mają dwójkę dzieci  11 letni Sebastian i 6 letnia Dominika









 Wspaniała kobieta :D Ja daję 10, a wy? :D 

piątek, 29 sierpnia 2014

1 ♥

Siedziałam w moim "gabinecie" i projektowałam sukienkę dla mojej starszej siostry, ona chyba jako jedyna może sobie pozwolić na takie wydatki. Zaręczyła się z bogatym prawnikiem,z  mężczyzną , który od początku nie przypadł mi do gustu. Może, nie tyle, że nie przypadł mi do gustu, mianowicie chodzi mi o to, że jest jakiś podejrzany. Po niedługim czasie skończyłam projekt, ubrałam się i pojechałam do sklepu. Kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy, z których między innymi będę mogła zrobić sobie śniadanie i obiad na dzisiejszy dzień. Kiedy miałam już odpalić silnik mój telefon zaczął dzwonić. 
Jak się okazało dzwoni Marysia.
-Hej mała, chciałabym się Ciebie coś spytać- powiedziała-
-Jeśli chodzi o tę sukienkę gotowy projekt już prawie skończony, tam dopełnię jeszcze formalności- odpowiedziałam
-Nie no coś ty! Nie o sukienkę mi tutaj chodzi! Chciałam się spytać czy jedziemy do babci? Dawno jej nie odwiedzałyśmy, a że Kuba pojechał, to nie mam co robić no i wiesz- powiedziała jednym tchem
Moja kochana babcia, która mieszkała w Spale. Spała? Wioska nie mała, cytując piosenkę o tej wspaniałej wiosce, która wychowała nie jednego Mistrza Europy. 
-Pojechałybyśmy jutro z rana, wróciły za 2,3 dni, a po drugie wiesz kto ma tam teraz zgrupowanie?- spytałam
-Nie, Miśka proszę powiedz, że nie- marudziła
-I tu Cię zasmucę, bo teraz zgrupowanie mają siatkarze, a dokładnie tam jest Winarski! Winiarski iskrzy coś? Tak, to ten co z nim chodziłaś jak co wakacje odwiedzaliśmy babcię w Spale. Co tak latał do Ciebie. Pamiętasz jak się pod babci jabłonią mizialiście, achh żyć nie umierać!- powiedziałam
-Oj dziewczyno! To było dawno, gówniarze byliśmy, widzisz jak się ułożyło!? Michał jest sławnym siatkarzem i wspaniałym ojcem, to była głupia młodzieńcza miłość, pamiętam zawsze mówił, że tak dyskretnie nas podglądałaś, że zawsze tylko zza krzaków twoje blond włosy wystawały!- obydwie zaczęłyśmy się śmiać 
-Dobra to wpadniesz jutro do mnie z rana i jedziemy!- odpowiedziałam
-To ustalone, do jutra mała pa!- powiedziała i się rozłączyła
Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy na jutro i postanowiłam napisać sms do Michała, z wiadomością, że jutro przyjeżdżamy i żeby się nie zdziwił jak zobaczy na ulicy Maryśkę.

Do: Winiarski :D
Hej, tu Miśka! Informuje Cię, że jutro wpadamy do Spały do babci, więc, wiesz jak będziesz mieć wolny czas możesz się z nami przywitać, zrobimy niespodziankę Marysi!

Wiadomość trochę zmieniła się od tego co zamierzałam napisać, ale i to było dobre.
Obejrzałam film "Starsza pani musi zniknąć" i poszłam do łazienki. Później sprawdziłam portal sportowy i sprawdziłam obecne powołania do Spały, ostatnimi czasy nie miałam nawet minutki specjalnie dla siatkówki, no cóż, trzeba to nadrobić. Przewijałam listę, aż nagle przystopowałam na środkowych: Piotr Nowakowski, Andrzej Wrona, Karol Kłos. Czyli słynna dwójka Bełchatowska  w Spale zawitała. Nim się obejrzałam nastała północ, musiałam iść spać, bo jutro czeka mnie długa podróż i mam nadzieję wspaniały dzień.



                                                       ********************************

Graliśmy z chłopakami w karty i rozmawialiśmy o dziewczynach, gdy nagle telefon Winarskiego poinformował, że dostał sms. Kiedy go przeczytał na jego twarzy powstał chytry uśmieszek, a po chwili spojrzał na mnie. A jednak, coś się szykuje.  
-Michałku, coś mi tu nie gra, Dagmara nie pisze sms- powiedział Pit
-A, bo to nie Dagmara, jutro czeka was niespodzianka- odpowiedział chowając telefon
-Oj, ale dowiemy się o niej dzisiaj- do akcji wkroczył Kurek
-Hahhahaha, śmieszni jesteście!- krzyknął Winiar i wybył z pokoju 
I tak o to zaczął się reprezentacyjny pościg. Wspólnie ze mną i Kłosem na czele.
Najpierw Misiek pobiegł w stronę recepcji, ale jak się okazało jest tam Stephan, więc jak bumerang zawrócił. Kiedy byliśmy już na 1 piętrze Kurek prawie go złapał, ale nagle z windy wyszła pani Danusia z wózkiem na którym były zapasy papieru toaletowego, a Kuraś z jego szczęściem spadł na ten wózek, a wszystkie papiery wyleciały na podłodze.
-Boże człowieku! Ile ty masz lat! I jeszcze na papier się rzuca, dupa dupą, no ale!- krzyczała pani Danka
-No, proszę pani, ale ja to zrobiłem niechcący, no bo mieliśmy teraz trening, wie pani taki rozruch na korytarzu- kłamał jak z nut Kurek
-Oczywiście! Teraz poniesiesz za to karę!- krzyczała jakby Siuraś popełnił jakieś przestępstwo
No, ale jak Bartkowi szczęście nie dopisywało, tak dopisywać nie będzie, bo korytarzem przechadzał się właśnie doktorek Sowa, który podobno jest ideałem dla pani Danuty. 
-Pani Danusiu, co się tutaj stało?- spytał
-A wie pan, chłopaki młode, wariują, wie pan za moich czasów też tak miałam, pamiętam te dyskoteki w stodole, najlepsze imprezy proszę pana!- oo to jednak Danka ma kilka twarzy
-Bartek, to teraz wspólnie z panią pójdziesz i poroznosisz te papiery po wszystkich pokojach- powiedział i chciał już iść, ale głos zabrałem ja
-A może doktorek pójdzie z panią, porozmawiacie sobie, o tej Coli ze studni co się za waszych czasów piło? Hm?- zauważyłem te nadzieję w oczach pani Danuty
-A wiecie co chłopaki plecy mnie bolą, przejdę się do Olka, tak więc Bartek, masz zadanie na wieczór- spiorunował mnie wzrokiem doktor
Kiedy Bartek poszedł, wspólnie z panią Danusią roznosić papier my udaliśmy się do swoich pokoi, za dużo przeżyć na dzisiaj, na szczęście swój pokój dzielę z Miśkiem, więc może uda mi się coś od niego wyciągnąć.
-Michał, no kto to był co?- spytałem
-Nie mogę Ci powiedzieć, ale obiecuję że jutro dowiesz się o tym pierwszy- powiedział
-No dobra, to co głodny jesteś?- spytałem otwierając szafkę, w której znajdowały się słodycze
Po zjedzeniu słodyczy z nadzieją czekaliśmy na przyjście dostawców papieru. Cóż, długo nie musieliśmy czekać. Po 10 minutach zjawił Bartek z panią Danutą. Bartek zaniósł papier do łazienki podśpiewując:
"Mamy tu papier za 102, będziesz podcierał nim tyłek hop sa sa"
Razem z Winiarem wybuchliśmy głośnym śmiechem, dopiero po 15 minutach się uspokoiliśmy. Za względu, że trener chciałby dać nam trochę wytchnienia mamy jutro tylko ranny 2 godzinny trening, a później dzień dla siebie. Nie chcieliśmy zawieść Antigi, szczególnie, że ma dla nas wielkie zaufanie. Ale mnie ciągle nurtowało pytanie:
Kim lub czym jest niespodzianka Winiarskiego? 

____________________________________________________
Hej, hej, hej ♥
Rodział 1 za mną ♥
Kompletnie zawaliłam sprawę roli Michaliny, może lepiej wyszła rola Andrzeja ♥
Andrzeja!? Dokładnie ♥
Czy jesteście za tym, bym pisała pod postami informację o siatkarskich Wags? :D
Liczę na wasze opinie ♥