piątek, 31 lipca 2015

27.

Ze względu na moją zaawansowaną, nadal zagrożoną ciążę święta spędziłam razem z Davidem,  moimi rodzicami, Maryśką, Michałem i małym Oliwerem u mnie w Londynie. Moje służbowe mieszkanie, na całe szczęście było duże i przestronne. Niestety wszyscy zmyli się dzisiaj rano. Tata miał pilne sprawy w Bełchatowie a Marysia i Michał mieli ostatnią sprawę rozwodową Winiarskiego. 
Dwudziesty siódmy grudnia. Godzina 11. Siedziałam z Davidem i oglądałam  jakiś totalnie pozbawiony sensu serial. Co chwila zerkałam  na mojego złotego iphona i biłam się z  myślami czy napisać do Andrzeja i złożyć mu życzenia urodzinowe, czy też totalnie to olać. Bądź co bądź, nie widziałam go siedem miesięcy. Ani razu nie pojawiłam się w Polsce, nie odebrałam jego telefonów. Zero. I teraz tak o po porostu, najzwyczajniej w świecie miałabym napisać mu coś w stylu „Wszystkiego najlepszego”. Nie. To totalnie głupi pomysł.  Przecież on nawet nie wie, że będzie ojcem. I chyba nie chcę mu o tym mówić. Wychowam córkę sama, no dobra, nie sama ale z pomocą siostry, rodziców i   Davida.
Od rana nie czułam się za dobrze. Miałam dziwne wrażenie, że coś jest nie tak. Wstałam bez słowa z kanapy i poszłam do kuchni po szklankę soku.
-David!- krzyknęłam, gdy poczułam silny ból a potem po moich nogach spłynęła woda.
Szatyn jak poparzony wpadł do kuchni.
-Co się dzieje?!-zapytał przerażony patrząc to na mnie, to na kałużę wokół mnie. 
-To chyba już, ale to za wcześnie –jęknęłam.
-Jedziemy do szpitala, nie ma czasu czekać na karetkę-podał mi płaszcz i po chwili już niósł mnie do swojego Jeppa.
-Szybko- po moich policzkach spływały łzy. Byłam przerażona. Przecież to za wcześnie.
-Staram się..
Kiedy tylko dotarliśmy do szpitala zostałam przejęta przez pielęgniarki i zawieziona na badania. Okazało się, że jak najszybciej trzeba przewieźć mnie na porodówkę. Życie małej było zagrożone. 
Chyba do końca życia nie zapomnę tego strachu, kiedy nie wiedziałam, czy Ala będzie żyć. 
-Gratuluję, była pani dzielna. Mała jest zdrowa, może pani ją przytulić- położna podała mi małe zawiniątko.
-Cześć skarbie, tu mamusia, nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś-pocałowałam dziewczynkę w jej malutką rączkę.
-Jak pani nazwie córkę?- zapytała pielęgniarka, która pisała „bransoletkę” małej.
-Alicja. Alicja Strzałkowska. 
-Dobrze- uśmiechnęła się – Strzałkowska Alicja, urodzona o godzinie 15:32. Dwudziestego siódmego grudnia. Waży 1740 g. i mierzy 40 cm.
-Widzisz kochanie, masz urodziny w ten sam dzień co Twój tatuś, juz masz coś po nim- westchnęłam.
Usłyszałam ciche pukanie i chwilę późnie do mojej Sali wszedł David.
-Zadzwoniłem do twoich rodziców i Marysi. Kazali Ci przekazać, że masz wysłać im zdjęcia. Oni przylecą kiedy tylko będą mogli.
-Dobrze-uśmiechnęłam się.
-Jak się czujesz?- złapał mnie za rękę. 
-Zmęczona-zaśmiałam się- Harry przyjedzie?
-Tak zaraz tu przyjedzie , jutro też razem Cię odwiedzimy. Będziemy super wujkami.
-Wiem. Tylko Was błagam nie mówcie nic Andrzejowi.
-Wiesz, że kiedyś i tak będziesz mu musiała powiedzieć?
-Wolę to kiedyś..-mruknęłam.
David i jego chłopak posiedzieli u mnie jeszcze piętnaście minut i pojechali do domu.

Po dwóch tygodniach spędzonych z Alicją w szpitalu wreszcie wróciłyśmy do domu. Mimo wczesnego porodu z małą było wszystko dobrze, czekały nas tylko co dwutygodniowe wizyty na badaniach w szpitalach. Z placówki zdrowia odebrał nas mój przyjaciel razem z Harrym.
Z uśmiechem na ustach usiadłam na fotelu, trzymając na  rękach Alę. Nawet nie wiem kiedy i jak dostałam powiadomienie z Instagrama. Zostałam oznaczona na zdjęciu Davida.
"Witam w domu księżniczki <3 Piękna Alice i jej cudowna mama <3".
-David-westchnęłam mało zadowolona.
-Tak?
-Przecież Andrzej to zobaczy..
-No to co?
-No to, że będzie wiedział o małej.. Dowie się, że jest jej ojcem.
- Niby jak?
-No przez to zdjęcie!
-Kurde, nie przemyślałem tego-podrapał się po głowie.
Westchnęłam i nagle mnie olśniło.
Szybko polubiłam zdjęcie chłopaka i dodałam komentarz. „ Dziękuje, że jesteś <3 Wspaniały z Ciebie tatuś ;) <3 „
-Miśka! Co to do cholery ma być?
-Przepraszam. Musiałam.


**************************************
Styczeń. Dokładnie dziesiąty stycznia. Wracam z popołudniowego treningu. Zrezygnowałem z jazdy samochodem, szczególnie w taką pogodę. Siarczysta zima. Dlaczego nazywałem ją zawsze amerykańską? Chyba ze względu na moje zamiłowanie do tej części świata. I wyjątkowo w tym roku zima miała na mnie negatywny wpływ. Czuję, że popadłem w jakąś monotonię, na której składają się te pieprzone pokłady tego białego puchu. Wiem, to wszystko dzieję się ze mną tylko i ze względu na Michalinę. Od tego miesiąca, tej rozmowy z Michałem nadal gówno zrobiłem. A co mogłem? Polecieć do niej święta, kiedykolwiek, ale zwyczajnie jestem tchórzem i boję się, że pogorszę to wszystko. Dałem jej czas. Dałem jej za dużo czasu. Ale piszę do niej. Co się ze mną dzieje? Nie wiem. Marzyłem, żeby spędzić z nią święta. Jedną z najbardziej magicznych chwil w roku. Wielki obraz z wywołanym  naszym zdjęciem. Pomysł na to wykonałem po naszym sylwestrze w Monachium. Mieliśmy takie jedno miejsce w salonie, na sofą. Było puste. A teraz? Jej dom, a praktycznie nas jest pusty. Klucze zaniosłem do Winiarskich. Wszedłem do mojego domu. Ściągnąłem zimową kurtkę i białe force. Nie rozstawałem się z nimi nawet teraz. Jak to było w moim zwyczaju wyciągnąłem telefon, żeby sprawdzić Instagrama. Zobaczyłem nowo dodane zdjęcie przez Davida. Odkąd zobaczyłem go z Michaliną miałem na niego oko. Kiedy zobaczyłem zdjęcie, rzuciłem telefonem o podłogę i usiadłem z bezsilności. Dlaczego ja do cholery nie wiedziałem o ciąży Michaliny? Z Davidem?


__________________________________________________
Chyba wyszło, co?
Krótka "mowa" Wrony, ale chciałam jak najszybciej dodać
rozdział, ze względu na tyle komentarzy od Was <3
Jeszcze nie wszystko powróciło do normy, ale Alicja jest 
cała, zdrowa i mega śliczna, oczywiście w naszych wyobraźniach.
Przypominam o zakładce informowanych! <3
Naivy.
xoxo.





wtorek, 28 lipca 2015

26.

-Pani Michalino, nie mogę tego ukrywać, nie jest najlepiej- usłyszałam z ust jednego z lekarzy. Mijał szósty miesiąc, a z ciążą było coraz gorzej. Słyszałam już różne słowa z ust lekarzy- nie wiadomo, czy donosi pani to dziecko do porodu, dziecko urodzi się martwe.
Wysiadywałam psychicznie. We wszystkim pomagał mi David, którego znam od początku mojej ciąży. Jego mama jest Polką, a tata Anglikiem. Poznaliśmy się na zajęciach. I nie, nie będzie z tego związku, po pierwsze mam dziecko Wrony w drodze, a po drugie? David jest gejem. Z informacji Michała wiem, że Andrzej cały czas się o mnie pyta. Tęsknie za nim? No jasne. Ale chyba jeszcze bardziej się boję. Boję się bardzo. Że sobie nie poradzę, że nasze dziecko nie zobaczy taty, równie dobrze mogłam być nic nie znaczącym epizodem w jego życiu. Nie wiem co będzie. Może się spotkamy? Wrócą wszystkie piękne, stare wspomnienia? Uczucie między nami odrodzi się na nowo? A może on znajdzie swoją drugą połówkę, zapominając o mnie, żyjąc w niewiedzy, że ma się potomka. Jak ja to sobie wyobrażam? Widzę go w przyszłości ze mną, jako mojego męża, widzę jak mamy ciche dni, kłótnie, jak mocno się kochamy mimo wszystko, a kiedy się kłócimy na przeprosiny całuje mnie troskliwie w czoło. Widzę go wracającego ze zgrupowań i meczów, szczęśliwy na widok mnie i naszego dziecka, biorę nawet to, że może wybiec z domu trzaskając drzwiami, po wielkiej sprzeczce między nami. Szczerze mówiąc? Chcę tego wszystkiego. Wiem, znalazłam tą miłość, za którą będę tęsknić.
-Wszystko w porządku z małą?- usłyszałam w słuchawce telefonu, tak Maryśka od początku mówiła, że będzie to dziewczynka, a ja? Dopiero przy porodzie chciałam poznać płeć maluszka. 
-Tak, lekarz powiedział, że wszystko jest w jak najlepszym stanie- skłamałam, ale poczułam wyrozumiałe westchnięcie siostry.
-Nie jest najlepiej, urodzę najprawdopodobniej szybciej, dziecko może urodzić się martwe, nie wiem czy donoszę to dziecko, lekarze mówią wszystko, nie wiem co robić Maryśka- byłam bezsilna.
-Mała, najważniejsze jest to, jak ty się czujesz- wyczułam troskliwy uśmiech na jej twarzy. Nie miała nigdy praktycznie dotyczenia z dziećmi, a wiedziała więcej ode mnie.
-Ja czuję się bardzo dobrze, nie ma się co martwić, ja kończę, wycałuj ode mnie Michała i Oliwera- posłałam jej wirtualnego całusa i zakończyłam połączenie. Usiadłam na kanapie obok Davida, który oglądał jakieś angielskie kreskówki. Uwielbiał je, a ja ze względu na niego też zaczynałam je uwielbiać. 
-Rozmawiałem z Harrym, znalazł w Manchesterze dobrego ginekologa, wystarczy, że tam pojedziemy i może być o wiele lepiej- uśmiechnął się chłopak, pokazując mi jedną z wizytówek. Troszczył się, nawet czasem bardziej ode mnie. A ja? Od sześciu miesięcy wierzę, że wszystko wyjdzie dobrze i niebawem na świecie zobaczymy nasze dziecko. Dziecko moje- Michaliny Strzałkowskiej i jego- Andrzeja Wrony.

********************************************************
Siedziałem w pokoju hotelowym oglądając nasze zdjęcia. Stało się to już praktycznie moim codziennym "rytuałem". Z jednej strony byłem wdzięczny Stefanowi, że powołał mnie do kadry, gdyby nie treningi, mecze, wyjazdy upadłbym doszczętnie. Przeglądanie zdjęć przerwało mi wejście do mojego pokoju. Winiarski? Co on tutaj robi. Próbowałem poukładać sobie w głowie zaistniałą sytuację. A tak. Wspominał, że nas odwiedzi. Spała to w końcu jego drugi dom i ten siatkarski i ten rodzinny. I pomyśleć, że tutaj się poznaliśmy. I to dzięki Michałowi. 
-Stary, tym nic nie zdziałasz, uwierz- powiedział wpatrując się w nasze zdjęcie
-I wiesz co? Już dawno powinienem Ci sprzedać niezłą bułę- zachichotał
-Wiem, że najgorzej jest mieć kogoś w sercu, a nie w ramionach, że ta akcja ze zdradą była trochę dziwna, ale wiedz, że wiem na własnej skórze jak boli zdrada, ale teraz pomyśl Michalina, zrobiłaby dla Ciebie wszystko tak jak ty dla niej, polegaliście na sobie zawsze, w każdej sytuacji, rozmawialiście, śmialiście się ze wszystkiego, to runęło,ale wiem, że nadal uwielbiasz jej uśmiech, że nadal tak samo Ci się podoba, ona uśmiechała się, a jeszcze uśmiechnie się tak tylko dla Ciebie albo pamiętasz jak mało nie dostała białej gorączki, kiedy nie odbierała od Ciebie telefonów, kiedy pojechały z Maryśką na zakupy, dodzwoniłeś się do mojej partnerki z pytaniem czy Twoja narzeczona , martwiłeś się o nią, czasem aż wnerwiałeś tym Michalinę- uśmiechnąłem się na to wspomnienie.
- Pamiętasz jak Karol wiedział, kiedy Miśka wysłała sms?- zachichotałem na jego pytanie, zawsze na wiadomości od niej mój uśmiech był szczerzy, szczerszy niż zwykle.
-Jak mało nie rozwaliłeś swojego cudownego Iphona, kiedy dowiedziałeś się co łączyło ją z Wojtkiem, że Ci wtedy nie powiedziała? Jak zaciskałeś zęby kiedy opowiadała, jaki to Matt jest przystojny, ale zawsze zapewniała Ci, że to ty jesteś ten najprzystojniejszy i za piękny na ten świat?- wyszczerzyłem się, coraz bardziej nabierałem pewności, że jeszcze kiedyś możemy być razem.
- Jak nie chciałeś jej wypuścić do tego pieprzonego Londynu?- westchnąłem, przypominając sobie to wspaniałe pożegnanie na Warszawskim Okęciu- Ale przez tą zdradę, powinieneś klęczeć przed nią jak ostatni żebrak, obsypywać ją wszystkim co najlepsze, nawet lecieć po tą cholerną gwiazdkę z nieba, zabrać ją do tej jej wymarzonej   Grecji, później do Włoch, zrobić wszystko, żeby czuła jak się księżniczka, żeby zrekompensować jej tą pieprzoną zdradę, rozumiesz?- jego ton głosu podwyższył się
-Mimo, że zakochałeś się jak skurwysyn, to ona nadal patrzy na Ciebie tak samo z miłością w oczach i nawet gdyby wszyscy w Ciebie zwątpili, ona by nadal cholernie wierzyła w Ciebie, zraniłeś ją przez tą swoją głupotę, ale uwierz, jestem pewien, że ona by ci wybaczyła, może jeszcze nie teraz, ale wybaczy Ci, trzymam za Was kciuki- uśmiechnął się.
- A i pamiętaj, jeśli jeszcze raz coś jej zrobisz wtedy już nie obędzie się tylko na gadaniu, muszę bronić swojej młodszej siostry- dzięki jego słowach zrobiło mi się cieplej na sercu. Kochał Miśkę, jak własną rodzoną siostrę. A ja kochałem ją jak nikogo innego.

________________________________________________
Oficjalnie ogłaszam:
WRACAM NA BLOGGERA!
Przepraszam, za miesięczne, dwumiesięczne 
przerwy w blogach, ale wszystko jest już
w jak najlepszej sytuacji i mam nadzieję, że 
będzie Was tutaj tyle ile było! <3
Będzie się tutaj jeszcze działo
obiecuję <3
Naivy.

czwartek, 18 czerwca 2015

25.

"Po czym poznać prawdziwą kobietę? Przede wszystkim trzeba się o nią starać. Prawdziwej kobiety nie ma się na wyciągniecie ręki"
Już od ponad tygodnia pomieszkuje u Maryśki i Michała. Kilka razy próbował dostać się tutaj Wrona, ale nie jestem gotowa na wybaczenie mu i nie wiem czy będę. Nie potrafiłabym spojrzeć mu w oczy, co dziwne, to przecież on powinien obawiać się tego spotkania. Postanowiłam, że na okres moich zajęć w Londynie zostanę tam i nie będę wracać do Polski. A co później? Szczerze mówiąc nie wiem. Dzisiaj wspólnie z moją siostrą idę do ginekologa. To właśnie dzisiaj dowie się, czy rzeczywiście jest w ciąży. Po zachowaniu Winiarskiego gołym okiem widać, że bardzo by chciał takiego małego potomka. Całkiem odmienne było zdanie naszych rodziców: Michał ma już jednego syna, w dodatku jest rozwiedzony, a teraz miałby mieć dziecko z ich córką po nawet nie roku związku, nie mając nawet zaręczyn za sobą. No, ale chyba najważniejsze jest dobro swojego dziecka, a nie to co będą mówić inni. Po raz pierwszy od tych nieszczęsnych dwóch tygodni wyjdę z domu. Biorąc auto Michała udałyśmy się do jednej z łódzkiej klinik. Po jakieś godzinie byłyśmy na miejscu. Wychodząc z auta, starsza Strzałkowska zaproponowała mi, żebym również zrobiła sobie badania. Pomyślałam, że to nawet dobry pomysł, w Londynie na sto procent nie będę miała na to czasu ani chęci. Rozdzieliłyśmy się, wcześniej uprzedzając miejsce późniejszego spotkania. Z pewnej racji moje badania minęły trochę szybciej. Zapłaciłam lekarzowi, dzięki czemu wyniki mogłam poznać już po godzinie. Po jakiś trzydziestu minutach z gabinetu wyszła moja siostra. Postanowiłyśmy czas kiedy zostaną rozwikłane nasze badania przeznaczyć na małą kawę w tutejszej kafejce.
-Wrócisz do niego?- spytała Maryśka kiedy siedziałyśmy już na fotelach w kącie kawiarenki.
-Sama chciałabym to wiedzieć, może po Londynie coś mi zaświta, bo teraz nie umiałabym do niego tak po prostu powrócić- odpowiedziałam czując wielką gulę w gardle. Dlaczego kiedy tylko myślałam o nim chciało mi się płakać? Późniejsze chwilę spędziłyśmy raczej w ciszy. Moja siostra nie chciała już mnie o nic pytać, bo wiedziała, że i tak nic nie odpowiem. Po odmierzonych równo dwóch godzinach znalazłyśmy się na korytarzu kliniki. Usłyszałyśmy nasze nazwisko wołane przez jednego z lekarzy. Weszłyśmy do pomieszczenia.
-Pani Strzałkowska gratuluję, ciąża rozwija się prawidłowo, za więcej niż 8 miesięcy ujrzy pani na świecie swoją pociechę- uśmiechnął się mężczyzna podając w naszą stronę kartę. Cholernie cieszyłam się z ciąży Maryśki.
-Michalina, ale to Twoja karta badań- powiedziała kobieta, a ja zamarłam.
-Dokładnie, u pani Marysi był zwykły wirus- powiedział, a ja ze łzami w oczach wybiegłam z pokoju. Kurwa, właśnie teraz? Osunęłam się na ścianę i rozpłakałam się. Tak rozpłakałam, ja. Bezsilność zaczęła mnie powoli pożerać, nie umiem nawet nazwać tego co aktualnie czułam. Jak to możliwe? Ostatnio czułam się całkiem normalnie. No, może oprócz zawrotów głowy, ale myślałam, że spowodowały to moje aktualne problemy. Ale czemu winne jest te małe stworzenie? Naszej głupocie? Głupocie siatkarza? Przecież ja miałam prawo tego nie wytrzymać, w końcu zdradził mnie, a sposób w jakim się o tej zdradzie dowiedziałam pozbawił mnie sił doszczętnie. Wiem jedno. Urodzę i wychowam to dziecko jak najlepiej potrafię.


*****************************************
Z głową pełną myśli mijałem ulice zatłoczonej Warszawy. To już ponad tydzień. Ponad siedem dni od wydarzenia, które zmieniło mnie kompletnie. Z wesołego gościa stałem się strasznie zamknięty w sobie. Najchętniej nie pojechałbym na zgrupowanie kadry, ale wiem, że Antiga na mnie liczy. I nie mogę upaść kompletnie. Muszę się pozbierać i odzyskać Michalinę. Innego rozwiązania nie widzę. Zajeżdżając pod dom zobaczyłem bawiącego się na podwórku Kacpra. Może ten malec poprawi mi humor. Zauważyłem zdziwione, ale za razem pełne radości uśmiechy moich rodziców. No tak. Zawsze, ale to zawsze zapowiadałem swoją wizytę, a teraz? Ze sztucznym uśmiechem usiadłem na ogrodowym krześle. Marta spojrzała na mnie znacząco. Czyli coś wyczuła. Mimiką twarzy wskazała na górę, mój stary, kochany pokój. W jednym momencie wstaliśmy i udaliśmy się w zamierzony kierunek. Zaczyna się.
-Młody co jest?- spytała, a ja popatrzyłem na nią z udawanym zdziwieniem. Może mi się uda?
-No nic, a co miałoby by się stać?- spytałem, zauważyłem, że moja siostra zaczęła rozglądać się po pokoju. Jakby czegoś szukała.
-Zaraz, zaraz, a gdzie masz Michalinę?- zamarłem. Nie ma jej ze mną, rozstaliśmy się, zerwała ze mną, bo zdradziłem ją jak ostatni idiota? Po raz kolejny czułem się jak ostatni idiota. I zapewne to nie ostatni raz.
-To koniec, zdradziłem ją- powiedziałem ostatkiem sił. Łzy pojawiły się w moich oczach, może drugi raz w życiu?
-Że co zrobiłeś?- głęboko westchnęła- Wiesz co? Najchętniej powyrywałabym ci teraz nogi z dupy! Znalazłeś cudowną dziewczynę, miłość, za która na stówę tęsknisz, a dlaczego?- zdenerwowała się, widziałem to, zresztą, ja sam byłem na siebie zdenerwowany- Nie wystarczała Ci, nie dość, że przez to samo straciłeś Sylwię, to bym Ci wybaczyła, nie lubiłam jej od początku, ale do cholery! Michalinę? Takiej dziewczyny to ze świecą szukać!- miała całkowitą rację.
-Zdradziłem ją z Klaudią, po pijaku, taak znowu, chciała się na mnie zemścić, a ja jak ostatni kretyn się dałem, tak po prostu- rzuciłem jedną z poduszek, która wcześniej leżała na moim łóżku. Po chwili poczułem jak Marta mnie przytula.
-Pomogę Ci, nie martw się- uśmiechnęła się, próbując mnie pocieszyć. Mam cudowną siostrę. A niedługo mogę odzyskać najcudowniejszą narzeczoną świata.


________________________________________________________
Nie zabijajcie, proooooszę!
Jeszcze kilka rozdziałów i koniec ;(
Ale nie martwcie się, zaraz wakacje, będą rozdziały częściej :D
Jak średnie? 
Naivy
xoxo.





środa, 27 maja 2015

24.

Obudziło mnie szturchanie. Otwierając oczy utwierdziłam się w przekonaniu, że to Wrona chciał mnie obudzić.
-Szlak by go trafił, po jaką cholerę budzisz mnie po 7?- spytałam zakrywając swoje nagie ciało jeszcze bardziej kołdrą. Czy tylko mi zawsze z rana było zimno? 
-Lepiej się ubierz, bo zaraz wpadnie Kłos, nie chcę, żeby widział Cię taką- powiedział
-Pójdźmy na kompromis, ubiorę się i pójdę dalej spać- uznałam, zarzucając na siebie wronkową koszulkę- Pokłócili się z Olką?- spytałam się z przekonaniem, po chwili usypiając. Obudziły mnie dopiero promienie słońca, które przedzierały się przez ledwo co zasłonięte rolety. Jak to już było w moim zwyczaju przeciągnęłam się na łóżku. Znajdując na ziemi swoje wczorajsze dżinsy po chwili miałam już je na sobie. Schodząc po cichu po schodach usłyszałam głos chłopaków. Byli wspaniałymi przyjaciółmi i zawsze będę powtarzać im, że jestem zdumiona, że tyle ze sobą wytrzymują. Chciałam ich wystraszyć, dlatego po cichu zmierzałam w stronę salonu. Pozwoliłam sobie trochę podsłuchać ich rozmowę.
-Co znowu ona od Ciebie chciała?- spytał Kłos- Nie dość, że to przez nią rozwalił się twój związek z Sylwią, to teraz jeszcze ona, dobrze, że teraz nie popełniłeś tego błędu, jezu jak dobrze, że znowu się z nią nie przespałeś- powiedział, a ja wytrzeszczyłam swoje oczy, jaka Klaudia, jaka do cholery Sylwia? Dlaczego on znowu coś przede mną ukrywa?
-Kurwa stary, ale ja go popełniłem, rozumiesz?- krzyknął Wrona, a ja poczułam jak w moich oczach zbierają się gorzkie łzy. Dopiero dochodziło do mnie to, że on mnie zdradził.
-Nienawidzę Cię!- krzyknęłam, szarpiąc Andrzeja za koszulkę. Zauważyłam, że Kłos wyszedł już z mieszkania.
-Jezu, Miśka, ty to słyszałaś?- zapytał
-Nie wymyśliłam sobie i nie mów na mnie Miśka, rozumiesz? Jesteś już dla mnie nikim, słyszysz?- krzyczałam- Nikim! Co się tak patrzysz? To tylko ty wyłącznie spieprzyłeś sprawę, diametralnie, na całej linii- darłam się, a łzy ciekły mi już ciurkiem, nienawidzę go- No co się tak patrzysz, idź do niej, biegnij za nią, znajdź ją, znowu się prześpij, no bo co to, jedna zdrada więcej w tą czy w tą, widocznie ci nie wystarczałam! To koniec, nie chce Cię już więcej widzieć!- łkając rzuciłam na podłogę swój pierścionek zaręczynowy, czym prędzej ubrałam buty i wybiegłam z jego domu. Plan pozostał mi jeden- spakować resztę swoich rzeczy i wyjechać do Londynu.

******************************************

Straciłem ją. I nie, nie straciłem jej na miesiąc, rok, dwa, straciłem ją na zawsze. Przez własną pieprzoną głupotę. Minęły już dwie godziny od jej wyjścia, a ja nadal tępo patrzyłem się w ścianę. Po chwili usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Włodarczyk.
-Nie radziłbym Ci pokazywać się na oczy Winiarowi, Miśka siedzi u nich zapłakana, czemu ta zołza o wszystkim powiedziała, byłem z nią na tej pieprzonej randce!- krzyknął przez słuchawkę telefonu Wojtek. Tak był z Klaudią na randce, chociaż tak w części odkupił swoje winy.
-Gadałem o tym z Karolem no i ona wszystko usłyszała, stary to koniec- powiedziałem drżącym głosem. Rozłączyłem się i spojrzałem na barek z alkoholem. Skoro już nic mi nie pomoże, to w czym może zaszkodzić mi znowu on? Wiem, nie wolno mi, ale nie wytrzymam, po prostu. Nie zwracałem już nawet uwagi, na to, którą szklankę piję. Spoglądałem na nią, jakby miałbym w niej coś znaleźć. Nie zdawałem sobie sprawy, że nie lada czeka mnie kadra, a Stephan, liczy na mnie z najlepszą formą. Nie wierzyłem w swoją głupotę nadal. Szczerze? Teraz chciałbym mieć więcej niż jeden środkowy palec i wystawić go sobie. I tak, będę powtarzał to w kółko. Nie wiem jak spojrzę w oczy Winiarowi, Maryśce. Wiem jedno. Chcę jeszcze spojrzeć w oczy Michalinie. I to nie raz. To jeszcze nie koniec. Będę o nią walczył. Będę o nią zabiegał, żeby nie zrobił tego nikt inny. Wiem, że nie będzie łatwo. Strzałkowską nie jest pierwszą lepszą dziewczyną. Już raz mocno walczyłem o jej względy. Teraz będę musiał je odbudować, co jest trudniejsze. Podniosłem z ziemi pierścionek ten, który ona jeszcze niedawno rzuciła z hukiem na podłogę, wyzywając mnie od najgorszych. Dlaczego do cholery to ja muszę wszystko psuć?
____________________________________________________
Przepraszam!
-Za tragiczny rozdział; za to, że nie było mnie tak długo;
za taki krótki rozdział; za zmianę całkowitą akcji.
Nie wiem, co ja jeszcze tutaj robię, naprawdę!
Dziękuję, że jeszcze tutaj jesteście.
Naivy <3

niedziela, 26 kwietnia 2015

23.

Po ciężkim tygodniu pracy nad owym projektem dostaliśmy cztery dni wolnego. Zdecydowanie, londyńskie powietrze nie dorównuje choć trochę bełchatowskiemu. Niestety, Wrona ma trening i taksówką musiałam udać się do jego domu.  Nie pomagała mi w tym moja wielka, beżowa walizka, teraz zaczęłam żałować, że wzięłam tyle ubrań. Wysłałam Wronie SMS, że jestem już w domu, przy okazji pogadałam z Julką przez dobre piętnaście minut, ta pojechała do swoich rodziców do Gdańska.  Nagle wpadłam na dość głupi pomysł. No, ale jaki mógłby być inny pomysł wymyślony przeze mnie? Postanowiłam trochę przetestować swojego faceta. Wodziłam wzrokiem po sypialni poszukując jakiegoś notatnika. Znalazłam jakiś w szafce nocnej siatkarza. Ze swojej torby wyciągnęłam długopis. Chciałam sprawdzić jak zareaguje na wiadomość o tym, że od niego "odchodzę". Napisałam krótki liścik: Zaręczyliśmy się, byliśmy ze sobą szczęśliwi. Ale zrozumiałam pewną rzecz i nie chcę dłużej tego ciągnąć, jestem zmęczona tym związkiem, duszę się w nim. Zakończmy to. Bez zbędnych kłótni, afer. Życzmy sobie, żebyśmy spotkali na swojej drodze kogoś jeszcze lepszego niż byliśmy dla siebie oboje, kogoś o wiele lepszego. Uwierz, te miesiące, które byliśmy razem, nikt ani nic mi tego nie zastąpi. Nie szukaj mnie. Proszę, bez zbędnych komplikacji. Zapomnij o mnie. Twoja Michalina. Jestem okropna, głupia, no ale za cholerę chciałam wiedzieć jak na to zareaguje mój narzeczony. Wiem, ten pomysł przewyższał szczyty głupoty. Ale później wszystko wyjaśnię prawda? Położyłam liścik w widocznym miejscu, czytaj na komodzie.
Walizkę i swoje rzeczy schowałam w kącie za szafą, spojrzałam na zegar, uznałam, że pora już schować się pod łóżkiem. Nie czekałam długo już po chwili usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Wrona zaczął szukać mnie po mieszkaniu. Słyszałam tylko głośne "Michalina", ewentualnie "Miśka". Powstrzymywałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Nagle usłyszałam kroki. Zbliża się. Od razu zauważył list na stoliku. Po chwili ciszy uznałam, że zaczął to czytać. Po chwili wyrwał kartkę z notesu i szybko coś na niej nabazgrał. Nagle zaczął tańczyć po pokoju, skakać, krzyczeć... ze szczęścia? Zaraz, co się dzieje do cholery jasnej? Łzy zaczęły zbierać się w moich oczach. Przed wyjściem z pomieszczenia wyjął jeszcze telefon z kieszeni, wybrał numer i zaczął głośno mówić.
-Hej kocico, nie uwierzysz co się właśnie teraz stało, Michalina w końcu się ode mnie odczepiła i zerwała ze mną, szykuj się zaraz będę u Ciebie, tak, tak wiesz jak masz się naszykować, będziemy świętować, jezu nie wiem jak wytrzymałem z nią przez te kilka miesięcy, a te zaręczyny, nie wiem co mną wtedy kierowało- zachichotał wrednie Andrzej, a ja rozpłakałam się na dobre. Jak on mógł mi to robić? A ja go tak kochałam! Gdy wyszedł z pokoju i zszedł na dół (zapewne jadąc do tej swojej "kocicy", mam ochotę rzygnąć) wyszłam spod łóżka i z impetem zaczęłam ponownie pakować do walizki. Kiedy byłam już spakowana stwierdziłam, że zobaczę co do powiedzenia miał mi siatkarz, kiedy przeczytałam tekst na kartce wybuchłam śmiechem: Wystawały Ci nogi spod łóżka Kochanie! <3 Czekam w salonie. Wkopałam się w swój własny żart. Brawo Strzałkowska brawo! Wbiegłam do salonu ze szczerym uśmiechem. Usiadłam obok Wrony i pokazując mu jego karteczkę opadłam głową na jego tors, zanosząc się śmiechem. Całe życie myślałam, że to ja jestem mistrzem mistrzów, no ale soreczka.
-To było mistrzowskie- zachichotałam
-Wiem, ale nigdy więcej takich żartów na początku myślałem, że to na poważnie, ale później zobaczyłem te twoje szkity pod łóżkiem, to cię wydało moja kobieto- uśmiechnął się przy okazji mnie łaskocząc, po chwili mocno mnie przytulił i pocałował
- No właśnie witam moją podróżniczkę- powiedział, po czym ja zdałam mu całą relację z wyjazdu. Okazało się, że moje cztery dni w Polsce, spędzę w Niemczech, a dokładniej w Berlinie gdzie chłopaki zagrają Final Four Ligi Mistrzów. I masz babo  placek, Maryśka obiecała w moim i swoim imieniu rodzicom, że ich tam zabierzemy. Świetny weekend czas zacząć!



************************************************************************
Jest taka szczęśliwa. I co teraz mam jej po prostu powiedzieć, że ją egoistycznie zdradziłem? Jak ostatni idiota? Kiedy Michalina pojechała zobaczyć co u Maryśki ja dostałem sms z zastrzeżonego numeru, z prośbą o spotkanie z podpisem Klaudia, co ona jeszcze ode mnie chce? Zdecydowałem, że musimy to sobie wyjaśnić raz na zawsze. Zakluczyłem dom i poszedłem w stronę kawiarni. Siedziała już tam. Po pierwsze skąd ona  miała do cholery mój numer? A po drugie co ona ode mnie chciała? 
-Co chcesz?- spytałem oschle siadając na krwistoczerwonym fotelu, mój humor zmienił się diametralnie, kiedy tylko ją zobaczyłem, nie dorastała Michalinie do pięt, no ale to właśnie z nią zdradziłem Strzałkowską. 
-Może grzeczniej?- zachichotała wrednie- Nie pamiętasz mnie?- spytała, na co ja przyjrzałem jej się dokładniej. Owszem miała znajomą twarz, no ale?
-Kilka lat temu, Bydgoszcz, Sylwia?- powiedziała, a mnie zamurowało. To ona. Czemu znowu rujnuje mi życie? Do cholery jasnej to wszystko to twoja wina!
-Czego ode mnie chcesz, zrujnowałaś mi związek raz, teraz miałaś zamiar zrobić to ponownie?- powiedziałem, w środku mnie buzowało.
-Spokojnie kochaniutki, nie rozwalę Twojego związku, ale w zamian za to musisz bliżej zapoznać mnie z tym swoim kolegą z klubu, Włodarczykiem, nie wiem jak to zrobisz no, a jeśli Ci się to nie uda ta Twoja Michalinka dowie się o wszystkim zrozumiano?- powiedziała patrząc na mnie tym swoim cwanym wzrokiem. Nieźle się wkopałeś stary!
Już po 30 minutach siedziałem na skórzanej kanapie z piwem w mieszkaniu Włodarczyka. Przy okazji dostałem niezłą zjebkę od Kłosa, który po niej od razu wyszedł z chaty. Tak, bo jeszcze brakowało mi kłótni z Karolem. 
-I co tak sobie wymyśliła, że masz mnie z nią wyswatać?- panikował siatkarz- Dobra, to ja Cię w to wkopałem, spotkam się z nią, ale będę taki nieznośny, że sama ode mnie ucieknie- uśmiechnął się
-Zrobiłbyś to?- to była chyba najwspanialsza wiadomość tego feralnego dnia.
-Przecież ja tam Cię wyciągnąłem, a po drugie nie wybaczyłbym sobie gdybyście rozstali się z Miśką, jesteście najlepszą jaką znam- zachichotał- Powiesz jej?- spytał
-Będę musiał- powiedziałem i wyszedłem z domu Wojtka, poprawka, on wygonił mnie do domu, w którym siedziała już Michalina, aktywnie rozmawiając z kimś przez telefon. Mogę założyć się o całą moją wypłatę, że dzwoniła mama Strzałkowskich, w końcu już jutro wyjeżdżaliśmy do Berlina.
-Mam dwie sprawy, tacie zepsuł się samochód, wezmę twój dobrze?- pokiwałem twierdząco głową- No i pamiętasz jak rodzice nie dobrze przyjęli wiadomość o tym, że Maryśka jest z Michałem, a ten jest po rozwodzie i ma syna? Marysia jest prawdopodobnie w ciąży- zamilkła


***********************************************************
Szybki rozdział :)
Akcja z Michaliną wyszła, ale cały rozdział nie,
jak zresztą zawsze, ale cieszmy się, z tej sytuacji,
że Skra prowadzi już w meczu o trzecie miejsce 2:0 <3
Nie wiem kiedy kolejny rozdział, dziękuje za 20tyś <3

sobota, 25 kwietnia 2015

Liebster Award ♥

Zostałam nominowana przez Juliet i Paulię007, dziękuje dziewczyny! <3
1) Od jak dawna blogujesz? 
Miałam kilka epizodów z blogowaniem, ale najdłużej trwało to miesiąc. A w ubiegłoroczne wakacje około czwartej w nocy założyłam właśnie tego bloga, mój pierwszy prawdziwy blog, z którego szczerze mówiąc jestem dumna. Krótko mówiąc w wakacje minie rok blogowania i tego bloga, szykuje niespodziankę <3

2)Jaka jest Twoja ulubiona piosenka obecnie?
Obecnie jest to Tom Rosenthal- It's Ok, ale nic nie dorówna Edd Sheeran'owi, jest to według mnie geniusz. No, ale nie rozpisując to jest właśnie ta obecna.

3)Co sprawia, że na Twojej twarzy pojawia się uśmiech?
Jest dużo takich rzeczy, ale najczęściej jest on wtedy, kiedy to Borussia, Skra Bełchatów, czy polskie reprezentacje grają, nie ważne czy wygrywają, ale grają, to sprawia, że się raduję. Kiedy spełniają się moje marzenia, czy po prostu moi bliscy są szczęśliwi.

4)Jakim klubom kibicujesz?
Dobre pytanie, z całego serca kibicuję Borussi Dortmund, Skrze Bełchatów i Pogoni Szczecin. Niestety, na meczu Skry nie udało mi się jeszcze być, na Dortmund jadę niebawem, a na Pogoni staram się bywać jak najczęściej. Z piłkarzami ze Szczecina spędziłam jeden cały dzień i jeden wieczór, kiedy to jednego z nich wyprowadzałam na boisko, a wcześniej witałam kiedy przyjechali, no a potem witałam z rozgrzewki, z Rafałem Murawskim udało mi się porozmawiać wchodząc na murawę, a Łukaszem Zwolińskim na dniu z nimi, kiedy to gadałam z nimi o wspaniałym temacie jakim są... selfie :D Kilka marzeń się spełniło, ale mam ich jeszcze kilka w zapasie <3

5)Co sądzisz o sezonowcach?
Na ogół denerwują mnie oni strasznie. Ale bardziej wkurzają mnie osoby, które po prostu nie oglądają meczów, nie znają składu nic kompletnie, no ale kiedy trzeba są wielkimi kibicami. No, ale to chyba właśnie sezonowcy. Ja nie wyobrażam sobie nie obejrzeć meczu mojego ukochanego klubu, a będąc wtedy bezsensu na dworze, czy po prostu siedzieć w domu i robić coś innego. No, ale takie jest moje zdanie.


6)Twoje ulubione filmy?
Muszę Wam się do czegoś przyznać, nie jestem wielką fanką filmów, owszem obejrzę je, spodobają mi się, ale jeśli miałabym wybrać między filmem, a jakimś serialem w telewizji wybrałabym serial, dla mnie to w części strata czasu. A nie mam go dużo, bo szkoła, treningi i same blogi (czytanie i pisanie) zabierają mi strasznie ogrom czasu, ale nie jest to czas stracony, powracając do tematu: "Drużyna"; "Trzy metry nad niebem"; "Dzień Dobry, kocham Cię"; "Tylko Ciebie chcę" i różnorakie horrory. 

7)Czytasz książki? Jeśli tak to jakie?
Nie czytam ogromu książek, ale jest to książka sportowa lub dziennikarska przeczytam ją jednym tchem. Po prostu kręci mnie to. Polecam wszelakie biografię: Kat, Lewandowskiego, Smolarka, Messiego, Ronaldo, Kloppa. Choc nie jarają mnie Leo i Cristiano to ich biografie są naprawdę świetne.

8)Planujesz nowe opowiadania?
Jasne, zbliżają się wakacje, więc włączę swój tryb 24/7, rozdziały będą co chwile. Nie zdaję sobie jednak sprawy, że kiedyś będę musiała skończyć ze swoimi blogami, no ale wtedy powstaną nowe :)

9)Co daje Ci motywacje do pisania?
Szczerze? To nie wiem. Zabieram się, wtedy kiedy mi się chcę. I zawsze coś napiszę :)

********************************
1)Skąd pomysł na założenie bloga?
Jak już wyżej wspominałam, miałam z blogami kilka epizodów. Postanowiłam tym co pisze podzielić się z innymi.

2) Ulubiona drużyna?
Siatkarska Skra Bełchatów, a piłkarska Borussia Dortmund <3

3)Czy byłaś już na jakimś siatkarskim meczu?
Ze względu na to, że mieszkam niedaleko Polic jadę niedługo na mecz Chemika Police, a byłam już na meczu Mistrzostw Świata w Polsce Argentyna Francja <3

4)Jaka jest piosenka kojarząca Ci się z siatkarzami?
Let her go- Passenger i oczywiście piosenka Mistrzostw Margaret.

5)Planujesz swoje dalsze plany związać z siatkówką?
Niestety, ale nie mam możliwości trenowania siatkówki, ale planuje coś z dziennikarstwem, może się uda.

6)Ulubiony siatkarz?
Andrzej Wrona, Maciej Muzaj, Łukasz Żygadło i Wojtek Włodarczyk.

7)Twoje hobby?
Trenuję piłkę nożną, piszę blogi, biegam, spędzam czas z przyjaciółmi no i oczywiście kibicuję.

8)Wybierasz się na mecz Mistrzostw Świata?
Niestety mecz jest kilkanaście godzin drogi ode mnie, ale cały czas działam <3

9)Ulubione miasto?
Moje i Warszawa, w której chcę w przyszłości zamieszkać.

(Przepraszam, że nie odpowiedziałam na niektóre pytania, ale zwyczajnie się one powtarzały.)
Dziękuje! <3                                    

Nominuję:
Pytania:
  1. Uprawiasz jakiś sport?
  2. Co sprawiło, że zaczęłaś pisać bloga?
  3. Spełniło się jakiekolwiek Twoje marzenie?
  4. Komu kibicujesz i dlaczego?
  5. Czytasz moje blogi? Co ci się w nich podoba/nie podoba?
  6. Masz prawdziwą przyjaciółkę przyjaciela?
  7. Jakie państwo najbardziej Ci się podoba?
  8. Udało Ci się być na jakimś meczu?
  9. Twój idol?
Przepraszam za brak rozdziału, nadal się pisze! Si ju tumoroł <3!

                         

czwartek, 23 kwietnia 2015

22

Kilka godzin później wylądowałam w Londynie. Na całe szczęście niedeszczowym Londynie. W głębi cieszyłam się, że mój angielski jest na tak wysokim poziomie, bo normalnie nie dogadałabym się z jakimkolwiek taksówkarzem. Dość szybko znalazłam się w swoim miejscu zakwaterowania. Jak się okazało swój pokój dzielić będę z jedyną jeszcze Polką, która również się tutaj dostała, z Julką, a dokładniej z Julką Pawlak- mieszkającą w Gdańsku. Muszę przyznać, że po zaledwie trzydziestu minutach rozmowy mogę ją uznać, ze wspaniałą osobę, od razu złapałyśmy ze sobą świetny kontakt. Rozmowa z nią pochłonęła mnie do takiego stopni, że zapomniałam zadzwonić do Wrony i powiedzieć mu, że jestem już na miejscu, a to już dla mnie grzech ciężki. Napisałam mu długiego sms, w którym połowa to były przeprosiny. Zauważyłam, że Julia mi się przygląda. Poczułam się dziwnie, przyznam szczerze.
-Nie, żeby coś, ale czuję się niezręcznie- zachichotałam
-Hahahahhaha, rzeczywiście- zaśmiała się- Ale przypominasz mi kogoś cholernie- zastanawiała się, a ja powstrzymywałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem, byc moze Julka była fanką siatkówki?
-Ty przecież jesteś narzeczoną Wrony! Tego siatkarza i Mistrza Świata, i to ty byłaś tą szczęściarą, która była po wygranej z nimi wszystkimi na boisku- walnęła się dłonią w czoło, a ja wybuchnęłam głośnym śmiechem.
-Czyżby wielka fanka siatkówki? Zapraszam na mecze Bełchatowskiej Skry, bilety masz już załatwione- posłałam jej ciepły uśmiech. Po chwili Julka podeszła do mnie i objęła mnie ramieniem i szeroko się uśmiechając wypowiedziała słowa "Zazdroszczę, niezłe z niego ciacho", na co ja popatrzyłam na nią i przewróciłam oczami.
-Szkoda, że nie wiesz jaki bałaganiarz, zresztą jak inni siatkarze- powiedziałam
-To ty znasz ich więcej?- wytrzeszczyła oczy Pawlakowa, na co ja znowu zachichotałam.
Po chwili zeszłyśmy na spotkanie zapoznawcze i informacyjne. Okazało się, że na sam początek dostaniemy trudne zadanie. Zajmiemy się projektem, jednego z nowo planowanych biurowca w centrum angielskiej stolicy. No, ale chyba właśnie po tutaj przyjechałam prawda? Nagle poczułam wibracje w kieszeni spodni. "Mam Cię na oku mała, pamiętaj, że pojechałaś tam tylko pracowac! I nie podrywaj mi tam żadnych Chińczyków, jeżeli tacy tam są, całuję, Wroniacz! <3" Już po chwili w mój ekran telefonu swoje oczy zawiesiła Julka, po przeczytaniu  wiadomości zrobiła tylko ciche "Awww" i obie zeszłyśmy do sali konferencyjnej. Odpisałam szybko "Chińczycy nie robią na mnie wrażenia, ale Anglicy owszem, jest tu też jeden z USA, podobny nawet do Andersona i uwaga mam polską hotkę w pokoju, klękajcie narody! Miśka <3" Odpisałam wiedząc jak o moją "sympatię" do amerykańskiego siatkarza zazdrosny jest Andrzej.


*******************************************************
Mimo, że Michaliny nie było w domu nie cały dzień, ja już tęskniłem. Chłopaki w szatni czasem śmieli się, że w naszym związku to ja zachowuję się jak baba, a Michalina jak facet. No, ale wstyd się przyznać, nawet mi to pasowało, było idealnie. Choć nalegałem już na ślub, ona mówiła, że to za szybko. Może i tak, nie minął nawet rok naszego związku. Kłos jest z Olką już ponad siedem lat i co? Nie zaręczyli się jeszcze, a ja co bałem się, że Strzałkowska mi ucieknie? Tak, to było chyba jedyne rozsądne wytłumaczenie. Miśka uważała, że mamy jeszcze dużo czasu, bo po ślubie się sobą znudzimy. O nie, ona nigdy mi się nie znudzi, przysięgam na samego pana Boga!
-Wojtek nie, nigdzie nie idę- zaprzeczyłem po raz kolejny. Wojtek chciał mnie wyciągnąć na imprezę do jednego z łódzkich klubów. Pewnie skończy się na tym, że w końcu Włodarczykowi uda się namówić mnie na picie, a to skończy się tak jak kiedyś. Zdradziłem moją pierwszą wielką miłość- Sylwię przez głupie napicie się w jednym z klubów, nie wybaczyła mi już nigdy, być może dlatego, że obiecałem jej, że nie będę pił. Tak, przyznam się miałem strasznie słabą głowę. Może i lepiej? Przecież siatkarz w ogóle nie powinien pić? Tak, wszyscy nasi kibice wiedzą jedną tezę- my nie pijemy. No, ale przecież my też jesteśmy zwykłymi ludźmi. Czasem mamy słabsze momenty, a czasem po prostu coś świętujemy. To całkiem normalnie, no ale... wiem jedno- teraz mam Michalinę i to ją kocham z całego serducha. I nie mógłbym teraz jej zranić. W końcu po namowach chłopaka zgodziłem się, ale obiecałem sobie, że nie będę pił, a Wojtek tego dopilnuje. Do klubu weszliśmy po 18, jako że tancerze z nas nieźli od razu poszliśmy na parkiet. Dziwnie się czułem w towarzystwie innych dziewczyn, w przeciwieństwie do Wojtka, on bawił się w najlepsze. Po jakimś czasie, pewna brunetka zaproponowała mi drinka. Obiecałem sobie, że na tym jednym się skończy. Jednak, kiedy z mojego pola wzroku zniknął siatkarz na co dzień grający z numerem dwanaście całkowicie straciłem swój rozum. Drinki przemieniły się w kieliszki wódki, a wcześniej wspominana kobieta pozwalała sobie sobie na co raz gorętsze ruchy, a ja w pełni jej na to pozwalałem. Już po chwili zmierzaliśmy w stronę hotelowego pokoju. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Klaudia, bo tak nazywała się dziewczyna skradała mi co chwile pełne pożądania pocałunki, oddawałem je. Całkowicie jej na to pozwalałem. Byłeś kompletnie pijany, a no i głupi.
Dość szybko ściągnęliśmy z siebie swoje ubrania. To ona usiadła mi na kolanach i całowała. Ona, ona, ona, ale ty jej na to całkowicie pozwalałeś pieprzony nieudaczniku! Ciekawe czy będziesz z siebie taki dumny, rano? Tak? Ciesz się, że dziewczyna jest na tyle mądra i za kilka miesięcy nie wyjdzie z niej piękny noworodek, którego był byś ojcem. Już po chwili po wszystkim. A ja chyba dopiero teraz zrozumiałem jak wielkim jestem idiotą. Znowu to zrobiłem i znowu przez ten pieprzony alkohol. Znowu przez ten pieprzony ślub. Ale dlaczego ja jej na to kurwa pozwoliłem? Tej całej Klaudii, dlaczego? Miała znajomą twarz, byc może bywała na naszych meczach, znała mnie. Może dlatego się ze mną przespała. Ale ja wiem jedno. Popełniłem największy błąd w swoim życiu. Znowu. Jestem do dupy. 


_____________________________________________
Przepraszam, wróciłam tak późno :(
Mimo, że niektóre rozdziały na tym blogu
naprawdę mi się podobały, to ten wcale :v
Wrona zdradził, idiota co nie?
Tymczasem...
GRATULACJE DLA MARIUSZA WLAZŁEGO! <3
NAJLEPSZY SPORTOWIEC NA ŚWIECIE 2014
Wszyscy jesteśmy dumni <3!
A nie, ja nie jestem dumna z rozdziału
Ale z was, prawie 20tyś <3
Dziękuje! <3